W naszej Konstytucji zapisano niezależność banku centralnego (NBP) od rządu. Niezależność ta miała chronić nasz walutę przed „psuciem” jej przez nieodpowiedzialnych polityków. Przez „psucie” rozumieć należy spadek realnej siły nabywczej złotówki, czyli inflację. Zatem NBP ma czuwać, aby inflacja (wzrost cen) w Polsce nie przekroczyła planowanego progu. Na ogół uważa się, że inflacja do 6% rocznie jest inflacją pełzającą i nie zagraża rozwojowi gospodarczemu kraju. Wyższa inflacja powoduje utratę zaufania konsumentów do waluty. Skutki braku zaufania do waluty, tj. niechęci do jej przyjmowania, mogą być dla gospodarki bardzo niebezpieczne.

Czy NBP pełni w sposób właściwy swoją rolę?

Rada Polityki Pieniężnej w sowich decyzjach kieruje się przebrzmiałymi, neoliberalnymi zasadami. Cel inflacyjny stawia na pierwszym miejscu swoich działań – stosując techniki i mechanizmy właściwe dla poprzednich wieków.

Globalizacja, swobodny przepływ kapitałów pieniężnych, supremacja Londyńskiego City i Wall Street na światowym rynku finansowym powodują, że lokalna (wewnętrzna) ochrona krajowej waluty jest praktycznie niemożliwe. Spekulacja walutami spowodowała iż zapis artykułu 24 Ustawy o Narodowym Banku Polskim, cytuję:

„Art. 24. 1. NBP realizuje politykę walutową ustalaną przez radę Ministrów w porozumieniu z Radą (od red. Mowa o Radzie Polityki Pieniężnej)

2. Zasady ustalania kursy złotego w stosunku do walut obcych ustala Rada Ministrów w porozumieniu z Radą

3. NBP ogłasza bieżące kursy walut obcych oraz innych wartości dewizowych”

– brzmi co najmniej dziwnie.

Co było przyczyną 20% spadku naszej waluty w stosunku do euro i dolara amerykańskiego w październiku 2011? Czy NBP miał na to jakikolwiek wpływ?

Zatem pytam: kto decyduje o wartości złotówki, tj. o jej sile nabywczej, a zatem i o stopniu inflacji? Na pewno nie NBP.

NBP niezależny od Polskich władz jest w pełni zależny od „światowego rynku finansowego:”.

Dlaczego Szwajcaria mogła usztywnić kurs franka do euro, a Węgry nie mogą?

NBP musi służyć gospodarce. Mądrze zarządzanej gospodarce. Musi emitować pieniądze pod potrzeby narodu. Musi zasilać budżet państwa bez pośrednictwa banków komercyjnych. Musi zyski odprowadzać do budżetu państwa. Musi utracić swą autonomię. Uniezależnić się od wpływów zewnętrznych. Zacząć reprezentować interesy narodu.

W ostatnich latach Amerykanie wyemitowali dodatkowe 2 bln dolarów (przy bilansie 800 mld). Tj. zwiększyli ilość dolarów w obrocie prawie trzykrotnie. A NBP „zakręca kurek”, hamuje dopływ pieniądza nie tylko poprzez odmowę dokonania nowych emisji, ale także poprzez podnoszenie stopy procentowej.

NBP wprowadza do gospodarki dodatkowy pieniądz za pośrednictwem banków komercyjnych.

Scenariusz w uproszczeniu jest taki:

NBP pożycza bankom komercyjnym, na 4,75%. Banki komercyjne pożyczają te pożyczone pieniądze konsumentowi, oczywiście na procent odpowiednio wyższy. Im wyższa stopa w NBP tym droższy kredyt w banku komercyjnym. Im droższy kredyt tym niższy popyt na kredyt. Pieniądza na rynku jest mniej.

NBP musi działać bez „straszaka inflacyjnego”. Ani zerowe stopy procentowe FED-u (Centralny Bank Amerykański pożycza bankom komercyjnym z oprocentowaniem bliskim zeru), ani szalony dodruk nowych pieniędzy nie spowodowały w Stanach hiperinflacji. Oczywiście status waluty amerykańskiej jest zupełnie inny niż złotówki, ale trzeba także w Polsce dokonywać prób stosowania metod innych niż tradycyjne.

W przyszłości NBP i jego oddziały powinny:

  1. Emitować taką ilość pieniądza, jaka jest potrzebna dla realizacji założeń budżetu państwa.
  2. W przypadku przekroczenia budżetu kredytować deficyt bezpośrednio i bezodsetkowo. Jeśli budżet będzie trafne przewidywał przyszłe potrzeby, kredytowanie będzie zbędne i nie będzie powstawał dług wewnętrzny.
  3. Współuczestniczyć w planowaniu budżetu państwa w oparciu o informacje GUS-u dotyczące przewidywanej produkcji. Zachowanie równowagi pomiędzy wartością oferty rynkowej, a pieniądzem znajdującym się na rynki w dobie prawie natychmiastowej informacji o wszelkich zdarzeniach, nie powinno nastręczać trudności.
  4. Śledzić wielkość oszczędności ludności, tj. wielkość zasobów pieniężnych trwale wycofywanych z rynku. Ta informacja powinna być podstawą do określenia maksymalnych kwot udzielanych kredytów.
  5. Kontrolować działalność banków komercyjnych. Z uwagi na zniesienie odsetka od kredytu prawdopodobnie zagraniczne banki komercyjne wycofają się z polskiego rynku. Pozostaną tylko banki należące do skarbu państwa i banki spółdzielcze.

Uwaga

Zniesienie odsetka nie musi oznaczać darmowego kredytu. Opłata za korzystanie z kredytu powinna, za pośrednictwem NBP, stanowić bezpośredni przychód budżetu. Sposób pobierania opłaty za kredyt (rodzaj podatku od kredytu) wymaga dalszych dyskusji.

  1. Sprawować kontrolę nad krajowymi izbami rozliczeniowymi, za pośrednictwem których wszystkim obywatelom wypłacana byłaby dywidenda społeczna.

Zmiana polityki NBP powinna dotyczyć odejścia od neoliberalnych przyzwyczajeń i oparcia się na równowadze pomiędzy ilością pieniądza, a wartością oferowanych dóbr na rynku krajowym. A więc zasady iż pokryciem pieniądza są dobra. Jedynym hamulcem odpływu pieniądza na rynek jest spadek podaży.