„Nie ma wątpliwości, że człowiek zawdzięcza niektóre ze swych największych dawnych sukcesów faktowi, że nie był w stanie kontrolować życia społecznego. Jego dalszy rozwój może więc zależeć od świadomego uchylania się przezeń od kontroli..

W przeszłości żywiołowe siły wzrostu, bez względu na ograniczenia, potrafiły zwykle dojść do głosu, na przekór zorganizowanemu przymusowi społeczeństwa. {…}

Nie jesteśmy odlegli od sytuacji, gdy zorganizowane świadomie moce społeczeństwa będą mogły zniszczyć te żywiołowe siły, które umożliwiają postęp”.                                                            

                                                                                       Friedrich August von Hayek

 

 

Państwo Środka – Chiny wśród dobrze rozpoznanych cywilizacji stanowiły potęgę gospodarczą. Chińczykom ludzkość wiele zawdzięcza – wymienię tylko druk, jedwab, porcelanę, herbatę.

Chińczycy używali węgla i koksu w piecach do wytopu żelaza. A na przykład Wielka Brytania osiągnęła XI wieczny chiński poziom produkcji dopiero po siedmiu wiekach.

Podobny horyzont czasu dzieli zagospodarowanie siły wodnej do napędu maszyn przędzalniczych – w Chinach do przędzenia konopi używano siły opadającej wody już w XII wieku. Zaś w Anglii dopiero po pięciu wiekach, w okresie rewolucji przemysłowej, użyto przepływającej wody do napędu przędzarki typu ,,mul.Chińscykonstruktorzy tłokowych miotaczy ognia, mając do dyspozycji węgiel, byli o krok od odkrycia maszyny parowej.

Inwencja Chińczyków doprowadza kraj na próg ery nowoczesnego przemysłu, co w Europie nastąpiło kilka wieków później.

I w nieoczekiwany sposób Chiny zatrzymały się w rozwoju, nie wykorzystały swojego potencjału.

Odkrywana efektywniejsza technika nie wyparła prymitywnych metod.

Używanych do przerobu konopi maszyn nie użyto do przędzenia bawełny (!).

Przestano używać węgla. Upadło rozwijające się intensywnie zegarmistrzostwo.

Chiny w okresie swej ekspansji i rozwoju, mając przewagę komparatywną w większości dziedzin gospodarki zatrzymały postęp techniczny. Wszak w tym czasie posiadały niemal każdy czynnik uważany za przesłankę rewolucji przemysłowej w Europie.

Jedynie w rejonach wiejskich, zaistniała rewolucja w stosunkach miedzy klasami społecznymi, ale nie wywarło to znaczniejszego wpływu na postęp techniczny w produkcji.

Zaskakująco technika chińska mimo istnienia wyprzedzającej wiedzy przestała się rozwijać!

Analiza przyczyn takiego stanu rzeczy przez historyków wskazuje destruktywny czynnik totalitarnej kontroli aktywności ludzkiej. Kontroli sprawowanej przez państwo, jego organy wykonawcze i urzędników nad wszystkimi dziedzinami życia społecznego.

Każda inicjatywa indywidualna i każdy aspekt życia społecznego podlega w tym czasie kontroli państwa. Powstają państwowe monopole i regulacje dotyczące tego, co dziś nazywamy rynkiem. Pojawia się monopol państwowy oświaty i nauki. Państwo kontroluje słowo pisane. Rośnie papierowa biurokracja. Państwo reguluje budownictwo prywatne, sposób ubierania się przez obywateli, kolory odzieży, dopuszczalną muzykę,

Regulacją objęto procedurę narodzin i śmierci obywatela.

Państwo zdławiło inicjatywę i swobodę poszukiwania nowych rozwiązań.

Nie szukano nowych technik, aby nie popadać w konflikt z tym, co państwo dopuszczało.

Kontrola i każde ograniczenie ludzkiej aktywności wpływa silnie degresywnie na rozwój cywilizacyjny.

Świat rozwijał się dynamicznie, gdy następował swobodny przepływ myśli, dorobku nauki, rozwiązań technicznych. Historia wskazuje jak wielki wpływ na rozwój technik wytwórczych miał swobodny przepływ rzemieślników między krajami.

Ogromną rolę w przepływie rozwiązań technicznych odgrywało szpiegostwo motywowane celami wojskowymi.

Tak więc swoboda przepływu postępowych rozwiązań sprzyja rozwojowi, zaś ograniczenia w tym względzie ten rozwój hamują.

Destruktywną rolę w zakresie swobody przepływu myśli naukowo-technicznej odgrywa dyktowana chciwością ochrona praw własności intelektualnej. Prawa własności intelektualnej są starannie chronione w Stanach Zjednoczonych i w bardziej zaawansowanych społeczeństwach jak np. kraje Unii Europejskiej. W krajach tych obserwujemy stagnację i degresywny rozwój, bo cały przyrost PKB, implikuje wynik spekulatywnych rynków finansowych, co prowadzi do rujnującego ten obszar kryzysu. Kraje rozwijające się faktycznie, takiej rygorystycznej ochrony własności intelektualnej nie stosują mimo prób wymuszenia tego przez organizacje międzynarodowe. Kraje Azji czy Ameryki Południowej osiągają dwucyfrowe wzrosty gospodarcze nawet w czasie światowego załamania gospodarczego.

To powinno nasuwać wniosek rewizji zakresu ochrony własności intelektualnej, szczególnie zawłaszczanej przez korporacje międzynarodowe, które z chciwości wyzuwają z praw tej własności faktycznych autorów wynalazków i ograniczają ich ekspansję. Robią to często dla podtrzymania starych, mniej efektywnych form produkcji, w które zainwestowały, a nowe rozwiązania zagroziły by ich pozycji rynkowej.

Globalne, korporacyjne prawo ochrony własności intelektualnej pełni wobec postępowej myśli taką rolę, jak regulacje władz chińskich przed wiekami i daje takie same rezultaty.

Trzeba dostrzec, że NAUKA istnieje bez naszej pracy. Grawitacja, prawa elektrotechniki i w innych dziedzinach nie przestaną działać czy coś odkryjemy, czy nie. Czy odkrycie praw nauki może być zawłaszczone przez tego, który pierwszy to zgłosił formalnie !?

Chciwość korporacji i brak możliwości precyzyjnego określenia gdzie aktualnie przebiega granica między niepodlegającymi patentowaniu „prawami natury” czy „abstrakcyjnymi ideami”, a patentowanymi „zastosowaniami praktycznymi” powoduje, że patentuje się bioróżnorodność przyrody i jej zastosowania czy np. odkryty gen raka piersi, co hamuje rozwój prac w zakresie walki z tą chorobą! Tak ma przebiegać postęp i rozwój cywilizacyjny ?

Na konieczność rewizji praw ochrony własności intelektualnej wskazują też przyjęte w USA patenty takie jak np.:

· U.S. Pat. No. 2’882’858, „Urządzenie sanitarne dla ptaków”, (pielucha dla ptaków);

· U.S. Pat. No. 3’936’384, „Mydełko religijne”, (kostka mydła ze wzorem religijnym na jednej stronie i modlitwą na drugiej);

· U.S. Pat. No. 4’608’967, „Przyrząd do klepania się po plecach”, (przyrząd z imitacją ludzkiej ręki do klepania użytkownika po plecach);

· U.S. Pat. No. 5’443’036, „Metoda ćwiczenia kota”, (świecenie światłem lasera na podłogę w celu zainteresowania kota i spowodowania, żeby gonił za światłem);

· U.S. Pat. No. 5’960’411, „Metoda i system składania zamówienia przez sieć łączności”, (należąca do Amazon.com metoda „jednego kliknięcia” służąca do zamówienia przedmiotu przez Internet za pomocą pojedynczego kliknięcia myszą).

Te przykłady pokazują absurdalność takiej ochrony, wątpliwej własności „intelektualnej”, ale też wskazują, że takie „patenty” mogą ograniczyć wprowadzenie bardziej sensownych rozwiązań na podobnym obszarze czy podobnej materii.

Marek Głogowski