Hasłem naszego premiera jest: „Więcej wolnego rynku na jeszcze bardziej otwartym rynku europejskim”. Co oznacza takie hasło? Czy oznacza ono możliwość repolonizacji polskiego przemysłu, o którym się tyle mówi? Na pewno nie. Komu bowiem służy wolny rynek w takim wydaniu, jakie obecnie obowiązuje? Służy tylko i wyłącznie wielkim korporacjom światowym. Dostęp bez żadnych ograniczeń do konsumentów całego świata, przy nieograniczonych środkach finansowych korporacji, powoduje automatyczną monopolizację całych dziedzin gospodarki światowej.

Posłużę się tu przykładem:
Ostatnio była mowa o sprzedaży spółki Solaris – spółki o renomie światowej, produkującej autobusy elektryczne. Polski Fundusz Rozwoju dysponuje ograniczonymi środkami finansowymi i nie ma żadnych szans przy zakupach licytacyjnych, do których stają światowe korporacje lub ich spółki zależne.

Polityka sprowadzania do Polski obcego kapitału, rozumianego jako sprowadzanie nowych technologii, stwarza warunki do konkurowania na rynku podmiotów o nieporównywalnej bazie produkcyjnej.

Wszelkie rzekome zachęty stwarzane dla rozwoju polskiego małego biznesu, który ma rosnąć do średniego, a później nawet do światowego, są czystą mrzonką. Każdy nowy podmiot pojawiający się na rynku musi zrozumieć, że jego pozycja jest pozycją przegranego. W warunkach wolnego rynku nie ma żadnych szans, by się przebić ze swoim produktem. Po pierwsze dlatego, że nie ma środków na reklamę. Po drugie dlatego, że nie ma żadnych powiązań z wielkimi sieciami dystrybucyjnymi, a po trzecie dlatego, że nie dysponuje pieniędzmi, by przetrwać okres od rozpoczęcia działalności do momentu zaistnienia na rynku.

Wszelkie rzekome granty, dopłaty i zachęty są tylko mamieniem młodego człowieka, iż jego pomysł, jego produkt będzie poszukiwany i kupowany. Jeśli jednak komuś z tych młodych ludzi uda się przebić, to zapewne w niedługim czasie spotka się z ofertą nie do przebicia – sprzedaży swojego biznesu. Spójrzmy bowiem, co się dzieje wokół. Wspaniały wynalazek Olgi Malinkiewicz na produkcję tanich i trwałych paneli słonecznych kupiła na wyłączność IKEA i będzie w nie wyposażać budowane przez siebie wieżowce.

Co można tu dodać? Można tylko uznać politykę protekcjonizmu, którą zaczyna stosować prezydent Trump, za właściwe i jedyne rozwiązanie.

Pozostawienie nas w sferze wolnego rynku skazuje nas na stałą peryferyjność polskiej gospodarki i brak szans na jakąkolwiek samowystarczalność.

Obecnie przygotowywana ustawa na temat zatrudnienia i rynków pracy przewiduje, iż do każdego zatrudnianego cudzoziemca pracodawca będzie otrzymywał dopłatę w wysokości ok. 800 zł. Inne szczegóły tej ustawy są mi jeszcze nieznane, ponieważ liczy ona 200 stron, ale jej celem nie jest dobro obywatela, tylko dobro pracodawcy, któremu trzeba zapewnić tanią siłę roboczą.

W ramach budżetu wyznaczono już kwotę 3 miliardów zł, która jest przeznaczona na sprowadzenie i asymilację 3 milionów imigrantów z Filipin i Wietnamu. Zatem wolny rynek zakładający swobodny przepływ towarów, swobodny przepływ kapitałów i swobodny przepływ ludzi oznacza niszczenie gospodarek narodowych.