Idziesz więc do doradcy finansowego i pytasz, co powinieneś zrobić?

On proponuje Ci ulokowanie pieniędzy w jakimś wielkim funduszu, ponieważ jego zdaniem, odsetki bankowe od depozytów są zbyt niskie. Wielkie fundusze dają znacznie większy profit. Jesteś ostrożny, wpłacasz do funduszu tylko 5 milionów i oto koleje losu Twojej lokaty:

1. Fundusz kupuje papiery wartościowe – głównie obligacje. Ponieważ chce uchodzić za bezpieczny, kupuje 15-letnie obligacje rządowe.
2. Poprzez fundusz twoje pieniądze trafiają do rządu państwa X. W państwie X powstaje dług publiczny.
3. Twoje pieniądze są zatem pożyczone, otrzymasz je z powrotem za piętnaście lat.
4. Jesteś pewny, że dostaniesz je znacznie pomnożone
5. Co zatem stanowi twój majątek?

Jest nim świadomość, że za 15 lat dostaniesz dużo pieniędzy. Twoim majątkiem są papiery dłużne kupione przez wielki fundusz. Czy rzeczywiście dostaniesz te pieniądze za 15 lat? Czy rzeczywiście jesteś bogaty? Nie, ale masz świadomość osoby bogatej. I tylko to jest ważne.

Wyobraź sobie, że twoja babcia całe życie oszczędzała. Nie ufała bankom. Każdy zaoszczędzony pieniądz zamieniała w dolary. Dolary kupowała zawsze u tej samej osoby, do której miała zaufanie. Czuła się zabezpieczona na czarną godzinę.

Po śmierci babci chciałeś sprzedać dolary. Okazało się, że są fałszywe. Babcia była zamożna tylko we własnej świadomości. Jak midas mający paniery dłużne (obligacje itp.), które w gruncie rzeczy nie są mu potrzebne. Ma dość środków bieżących na wystawne życie. I nawet jeśli te obligacje nigdy nie zostaną wykupione (państwa mogą ogłosić niewypłacalność, może wybuchnąć wojna) to midas czuje się miliarderem i jego otoczenie myśli podobnie.

Midas miał papiery dłużne, czyli pieniądz, który jeszcze nie zaistniał. Pieniądze na wykup tych papierów zostaną stworzone z przyszłej sprzedaży produkcji, z przyszłych podatków obywateli zadłużonych państw, jest to zatem majątek całkowicie wirtualny.