Gdzie midasi inwestują swoje pieniądze?

Przede wszystkim w wielkich funduszach. Nie każdy może tam ulokować pieniądze, ponieważ z góry narzucone są ograniczenia dotyczące minimalnej sumy zainwestowanych środków. Jest to na przykład milion dolarów albo milion euro. To pokazuje, że mówimy o ludziach naprawdę dobrze sytuowanych. Wielkimi funduszami zarządzają „banksterzy” – ludzie zorientowani na krótkoterminowy zysk, których głównym motorem działania jest wykazanie w poszczególnych okresach rozliczeniowych maksymalnych wzrostów inwestycji, ponieważ w ten sposób zarabiają na swoje niebotyczne premie. Należy zauważyć, że nie liczą się dla nich ani koszty społeczne, ani koszty środowiskowe. Ich jedynym celem jest zarobić maksymalnie wiele, w najkrótszym możliwym czasie za wszelką ceną – oczywiście o ile tę „wszelką cenę” ponieść ma ktoś inny.

Przy zarządzaniu majątkiem midasów banksterzy posługują się następującymi narzędziami:

  • obrót (kupno-sprzedaż) papierami dłużnymi (obligacje, bony skarbowe itp.);
  • spekulacja (gra na wzrost lub spadek) papierami dłużnymi;
  • odsetki od papierów dłużnych;
  • spekulacja (gra na wzrost lub spadek) walutami;
  • spekulacja towarami (zakup ropy naftowej i czekanie ze sprzedażą na wzrost cen);
  • spekulacje akcjami notowanymi na giełdzie (kupno-sprzedaż);
  • zyski intratnych spółek, firm ubezpieczeniowych, banków i innych instytucji finansowych, w których fundusz wykupuje udziały.

W swojej praktyce banksterzy wykorzystują różne, bardzo finezyjne narzędzia zwane pochodnymi papierami wartościowymi. Umiejętne posługiwanie się nimi pozwala w bardzo krótkim czasie zwielokrotnić majątek (np. na opcjach, kontraktach terminowych) tylko na podstawie przewidywania wzrostu lub spadku ceny danego papieru, waluty lub towaru.

Fundusze mają także inne przywileje. Mają pierwszeństwo w zakupie wszystkich nowoemitowanych papierów wartościowych. Klient detaliczny może nabyć tylko z góry ustaloną pulę powiększoną o część, której fundusze nabyć nie chciały. Równocześnie cena papierów sprzedawanych wielkim funduszom jest zwykle niższa (przywilej hurtownika).

Jakie to ma znaczenie dla nas i dla naszych portfeli?
Wyższe podatki

Wykup a następnie spekulacja papierami dłużnymi, takimi jak obligacje, zwiększa sztucznie wartość zadłużenia kraju u komercyjnych firm (tym przecież są fundusze). Wiele z tych firm to niezależne od polskiej gospodarki zagraniczne korporacje bankowe.

Spekulacja na walucie sprawia, że dług państwowy rozliczany w euro sztucznie rośnie za każdym razem. Kiedy wielki fundusz postanowi zagrać na wzrost lub spadek waluty narodowej do euro lub do dolara. Żeby spłacać odsetki od długu (tzw. obsługa zadłużenia) oraz sam dług rząd musi podnosić podatki, ponieważ one są zabezpieczeniem obligacji.

Wzrost cen towarów i usług.

Spekulacja towarami sprawia, że ceny płodów rolnych, żywności, ropy, gazu, surowców strategicznych rosną nie tylko w wyniku faktycznych wydarzeń (np. wojna), ale przede wszystkim w wyniku rozpuszczanych pogłosek o domniemanych wydarzeniach. To skutkuje podwyżkami nawet w sektorach niezwiązanych. Bezpośrednio wpływ na to ma fakt, że np. ropa jest potrzebna do transportu osób i towarów, wzrost jej ceny należy doliczyć do końcowej, detalicznej ceny towaru i usługi.

Spekulacja akcjami sprawia, że rzadko cena akcji oraz jest wzrost lub spadek odzwierciedla faktyczną sytuację gospodarczą spółki – rozwój bądź zastój. Dlaczego? Bo inwestycja w papiery nie jest związana z zarabianiem na faktycznym wzroście spółki, ale na użyteczności papieru, czyli na tym ile ktoś będzie chciał za niego zapłacić. To oznacza, że bez względu na stan spółki można ją doprowadzić do upadku, lub przejąć za bezcen – tę technikę upodobały sobie zwłaszcza duże koncerny, które w ten sposób niszczą swoją słabszą i mniejszą konkurencję. To prowadzi do monopolu i w efekcie do podniesienia cen na zmonopolizowanych rynkach.

Przejmowanie instytucji finansowych pozwala na wpływanie na podaż pieniądza, a ograniczenie lub zwiększenie podaży wpływa na jego wartość w stosunku do innych walut, zwiększenie długu publicznego i zwiększenie podatków. Ponadto wpływa na siłę nabywczą pieniądza, czyli na to, co możemy kupić za tę samą ilość pieniędzy w czasie.

Oczywiście to nie wyczerpuje wszystkich efektów ubocznych i możliwości „banksterów”, ale choćby na tych przykładach jasnym staje się, że jeżeli finansowa „elita” się bogaci, to zawsze odbywa się to kosztem nas.