Prezydent Wenezueli, znienawidzony przez Amerykanów, przez 10 lat nieprzerwanych rządów doprowadził do nacjonalizacji krajowego przemysłu naftowego. Z profitów ze sprzedaży ropy uruchomił szereg programów społecznych, likwidując analfabetyzm, wprowadzając powszechną opiekę zdrowotną oraz cały szereg osłon socjalnych.

Biedota wenezuelska pokochała swojego prezydenta, ale nie ustrzegł się on przed błędami. Programy socjalne, polegające m.in. na rozdawnictwie żywności, spowodowały korupcję wśród osób z nimi związanych. Gdyby Chavez zamiast rozwijać dobroczynność wprowadził zasady dywidendy społecznej i zamiast przydziałów żywnościowych wprowadził zasiłki pieniężne, prawdopodobnie rozbudziłby w społeczeństwie inicjatywę, przedsiębiorczość czy chęć kształcenia się. Tym samym podniósłby poczucie poprawy dobrostanu i ukrócił korupcję.

Wenezuela posiadająca największe na świecie złoża ropy naftowej i będąca potęgą wydobywczą (5. miejsce w skali światowej) uzyskała poprzez nacjonalizację przemysłu naftowego możność bogacenia się. Obecnie prezydent Chavez skupił się na polityce międzynarodowej i czyni starania, aby uwolnić Amerykę Południową od wpływów USA, poprzez zakładanie niezależnych banków we wszystkich krajach kontynentu.