Jednym z aspektów podróży, który ma dla mnie wyjątkowe znaczenie to różnice kulturowe. Wydawałoby się, że życie zwykłych ludzi w mniej rozwiniętych krajach południa jest prostsze. Prostsze może, ale z pewnością nie łatwiejsze. Zazwyczaj dużo trudniejsze, choć nie powiedziałbym, że z tego powodu gorsze.

Gdy zamieszkasz z wielodzietną rodziną rolnika z Andów, który walczy o tradycyjny byt w otoczeniu postępującej destruktywnej globalizacji, to może być przeżycie, które coś w tobie zmieni na zawsze. Trudno zrozumieć świat patrząc na niego tylko z jednej strony. Nie rodzimy się po to by cierpieć, niestety większość ludzkości na naszej planecie żyje poniżej warunków uważanych za godne. Jeśli wyjeżdżasz na południe, a potem wracasz do tego całego konsumpcyjnego konformizmu, to dla mnie oznacza, że nie odrobiłeś lekcji. Czy nadal chcesz napędzać to szaleństwo sztucznego rozwoju, czy może jednak wrócić do fundamentalnych wartości? Każdy ma swoje przemyślenia na temat tego, jaki powinien być świat. Dla mnie ogromnie ważne było zobaczyć go najpierw z bliska, takim jakim jest, a potem pomyśleć i poszukać miejsca, gdzie może uda mi się zrobić coś dobrego.

Wierzę, że ważnym jest dać innym coś od siebie. Każdy ma jakiś dar, który należy właściwie spożytkować. Ja odkryłem wiele własnych podczas podróży i dziś pragnę z nich korzystać w realizacji pozytywnych i  konstruktywnych pomysłów.

Nie potrafię zrozumieć, kiedy widzę potomków Inków czy innych prastarych kultur, uważanych powszechnie za prymitywne, którzy nie mogą z uczciwej pracy zapewnić godnych warunków życia dla swoich rodzin. Czy to, aby naturalne, że skazani są na zapomnienie? Dla mnie nie jest normalne, kiedy ziemia, do której dawniej wszyscy mięli prawo, zostaje zagrabiona przez ludzką chciwość.

Wprowadzają postęp, który bazuje na destrukcji i anihilacji. W tym starciu przedstawiciele dawnych tradycji nie mają szans. Dziś nie rządzi światem człowiek, gdyż człowiekiem rządzi pieniądz.

Trudno mi ocenić ile dowiedziałem się o sobie i o nas wszystkich, zgłębiając wiedzę najstarszych kultur naszej planety. Ci ludzie od wieków chronią ponadczasowe wartości, które mogą zapewnić nam harmonię i wspólny dobrobyt. Jestem przekonany, że i my w końcu to zauważymy, a oni natomiast w końcu odzyskają należny im szacunek. W Europie na skutek historycznych przemian i politycznych posunięć rządzących zostaliśmy praktycznie odcięci od naszych korzeni. Przypomnę, że każdy naród ma swoje źródła w rdzennych kulturach żyjących niegdyś w bezpośredniej relacji z naturą. Dawniej wszyscy traktowali otaczającą nas przyrodę z szacunkiem, po bratersku. Niestety z czasem natura została sprowadzona wyłącznie do poziomu przedmiotu niepohamowanej eksploatacji. Na szczęście są jeszcze takie miejsca jak Andy czy Amazonia, gdzie można spotkać ludzi, którzy wyrośli na gruncie głębokiej więzi z naszym domem, ziemią, planetą i całym wręcz kosmosem. To tu powstała nasza duchowość, która z czasem została pozamykana w kanonach instytucjonalnej kontroli. Wiem, że warto zauważyć, jak wielką wartością są ci ostatni, ludzie żyjący według dawnego porządku i jak wiele możemy się od nich nauczyć.

Czy to w Ameryce czy w Azji, Afryce wszędzie dokonuje się zniszczenie w imię materialnej hegemonii najbardziej prosperujących państw. Nie można patrzeć na to przez palce, z tym należy się zmierzyć. Świadomość rdzennych ludów od wieków próbuje się zniekształcić i sprowadzić do postaci zabobonów, ale samemu poznając ją lepiej zachodzi w nas coś ważnego. Rozmawiając dochodziliśmy do konkluzji podtrzymujących wiarę w pozytywną zmianę. Im więcej zniszczenia i problemów generuje świat polityki i ekonomii tym szybciej ów „prymitywna” świadomość odradza się w nas samych. Prawda jest taka, że coby te najniższe instynkty zagnieżdżone w dzisiejszej polityce nie zrobiły, nie są w stanie zatrzymać wielkiej ewolucyjnej zmiany która nas prowadzi do przodu. Co więcej proces ten zaczyna coraz bardziej przyspieszać.