Gdzie szukać Zmiany? cz.5

Praca nad sobą jest mozolna, jednak zapewnia niesamowitą satysfakcję. Staram się gdzieś w tym wszystkim znaleźć złoty środek. Na pewno pragnę być szczęśliwy ze sobą i z innymi, dzielić się tym co mogę. Moja podróż zaczęła się jeszcze zanim na dobre opuściłem rodzinne strony. Droga wyłoniła się jakby sama z moich największych marzeń i sama pokierowała mnie w odpowiednim kierunku. Przyznam ,że dawniej brakowało mi odwagi by wykonać pierwszy krok…ale w końcu ruszyłem na południe… Zdarzyło się w Peru, że zostałem okradziony z całej kasy i dokumentów. Wyższe siły i splot  wydarzeń spowodowały, że wyszedłem z tych tarapatów obronną ręką. Co więcej, miałem jeszcze okazję pomóc- jako wolontariusz dzieciakom w ekstremalnej sytuacji życiowej. Spędziłem parę miesięcy poznając grupkę młodych chłopców ze slamsów Limy, którzy nie mięli w życiu tyle szczęścia co ja. Zabrakło mi nie tylko pieniędzy i rodzicielskiej odpowiedzialności, ale po prostu miłości i uwagi kogoś, komu na nich by zależało. Często brakowało mi sił, by sprostać zadaniom jakie przede mną były stawiane; a mimo to jestem ogromnie wdzięczny za ten niezwykle cenny czas, który zainspirował mnie jeszcze bardziej, by przeć w obranym kierunku. Przecież posiadam wiele innych umiejętności i zainteresowań, które mogę zaoferować światu. […]

Trudno zrozumieć świat patrząc na niego tylko z jednej strony cz.4

Jednym z aspektów podróży, który ma dla mnie wyjątkowe znaczenie to różnice kulturowe. Wydawałoby się, że życie zwykłych ludzi w mniej rozwiniętych krajach południa jest prostsze. Prostsze może, ale z pewnością nie łatwiejsze. Zazwyczaj dużo trudniejsze, choć nie powiedziałbym, że z tego powodu gorsze. Gdy zamieszkasz z wielodzietną rodziną rolnika z Andów, który walczy o tradycyjny byt w otoczeniu postępującej destruktywnej globalizacji, to może być przeżycie, które coś w tobie zmieni na zawsze. Trudno zrozumieć świat patrząc na niego tylko z jednej strony. Nie rodzimy się po to by cierpieć, niestety większość ludzkości na naszej planecie żyje poniżej warunków uważanych za godne. Jeśli wyjeżdżasz na południe, a potem wracasz do tego całego konsumpcyjnego konformizmu, to dla mnie oznacza, że nie odrobiłeś lekcji. Czy nadal chcesz napędzać to szaleństwo sztucznego rozwoju, czy może jednak wrócić do fundamentalnych wartości? Każdy ma swoje przemyślenia na temat tego, jaki powinien być świat. Dla mnie ogromnie ważne było zobaczyć go najpierw z bliska, takim jakim jest, a potem pomyśleć i poszukać miejsca, gdzie może uda mi się zrobić coś dobrego. Wierzę, że ważnym jest dać innym coś od siebie. Każdy ma jakiś dar, który należy właściwie spożytkować. Ja odkryłem wiele własnych podczas podróży i dziś pragnę z nich korzystać w realizacji pozytywnych i  konstruktywnych pomysłów. […]

Powrót

W Amazonii powoli zbliża się pora deszczowa, ale zanim nadejdzie, jej mieszkańcy jeszcze przez jakiś czas będą zmagali się z codziennym równikowym upałem, choć w tym roku nie do końca tak codziennym.

Wolontariat w Amazonii

"Natura uwielbia odwagę. Jeśli zobowiążesz się wobec natury ona odpłaci się usuwając przeszkody, które wydają się nie do pokonania. Śnij o marzeniach nie do spełnienia i zawsze bądź im wierny a natura i świat nie pozwoli zniszczyć twych snów, wprost przecwnie, świat Cię uniesie w kierunku spełnienia. Na tym polega sztuczka. To właśnie stanowi istotę tego co zrozumieli ci wszyscy nauczyciele i filozofowie którzy w pełni pojęli naturę, którzy naprawdę dotknęli alchemicznej materii, przemiany ołowiu w złoto. Zrozumieli nature, ten szamański taniec w wodospadzie. Tak właśnie działa magia." Terrence McKenna

Na południe

Przeglądam internet w poszukiwaniu przeróżnych inicjatyw związanych ze zrównoważonym sposobem życia. Podczas mojej podróży będę poszukiwał miejsc, w których przejawiają się różne koncepcje samowystarczalności. Często, podążając bocznymi drogami, odnajdujemy wspólnoty, w towarzystwie których można eksperymentować z materią, ucząc się niezależności indywidualnej i grupowej w kreowaniu własnej przestrzeni życiowej. Już na terenie Polski nawiązałem kontakt z twórcą projektu FreeLab. Petros jest osobą, która od paru lat żyje względnie niezależnie, w dużej mierze opierając się na współpracy i pomocy, którą otrzymuje od podobnych mu idealistów. Samodzielnie nakręca projekty edukacyjne, robiąc to tak, by zdobyta wiedza służyła też innym. Ostatnie projekty dotyczą współpracy z kooperatywami greckimi, działającymi w trudnych warunkach kryzysu ekonomicznego. Ja natomiast ruszam niebawem w kierunku Hiszpanii, gdzie chcę poznać doświadczenia tamtejszych organizacji społecznych. Wierzę, że dzięki uczestnictwu w projektach z zakresu edukacji społecznej, organicznego ogrodnictwa i permakultury, ekologicznego budownictwa i innych obszarów rozwoju zrównoważonego zdobędę praktyczną wiedzę i umiejętności dotyczące organizacji. […]

Życie „Gdzieś pomiędzy wschodem i zachodem”

Do wyjazdu pozostało mi zaledwie parę tygodni. Postanowiłem odwiedzić rodzinę, która mieszka na wschodzie Polski. W moim poczuciu jest to jedno z najpiękniejszych miejsc nie tylko w moim kraju, ale i w całej Europie. Im dalej na wschód, tym więcej przyrody i mniej betonu. Trudno w to uwierzyć, ale kiedyś praktycznie cała Europa była pokryta lasami, które dziś stanową mniej niż jeden procent jej powierzchni. Na tle innych krajów Europy, Polskie rolnictwo zachowało bardzo tradycyjną formę, przez to jest najbardziej ekologiczne. Tam skąd pochodzi moja rodzina, czyli na graniczącej z Ukrainą Lubelszczyźnie, nie brakuje pięknych naturalnych sanktuariów przyrody, a ziemie należą do najżyźniejszych. Gdzieś na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych z Zachodu przyszedł tak zwany rozwój i wraz z agresywnym systemem opartym na władzy pieniądza zaczął wprowadzać zmiany. Tradycyjne rolnictwo przestało być opłacalne, młodzi ludzie zaczęli opuszczać rodzinne ziemie, czy to w pogoni za świeżo zaszczepionymi pojęciami takimi jak sukces i kariera, czy też uciekając przed biedą i beznadziejną walką z obojętną na człowieka globalną ekonomią. […]

Przesilenie

Czas moich przygotowań do podróży to czas poszukiwań inspiracji i udało mi się jej znaleźć całkiem sporo. Znajduję jej coraz więcej, odczuwam więc pewnego rodzaju przyspieszenie manifestacji, ale o tym za chwilę. Zacznijmy od festiwalu Heart&Mind (http://www.taraka.pl/festiwal_heard_amp_mind), organizowanego przez Fundację Orzeł-Kondor-Koliber. Około godziny drogi od Warszawy, stolicy Polski znajduje się mała leśna miejscowość Wilga, gdzie przez cały weekend odbywały się zajęcia prowadzone przez różne ciekawe osoby z całego świata. Byli tam potomkowie Majów z Gwatemali i innych rdzennych kultur, którzy mieli do przekazania wiele cennych spostrzeżeń na temat wyzwań dzisiejszego świata. Choć pochodzili z różnych miejsc, w wielu kwestiach wszyscy byli podobnego zdania. Jesteśmy świadkami być może najważniejszych wydarzeń w historii ludzkości. Wchodzimy w przesilenie, które przyspiesza ewolucję świadomości ludzkiej. Przed nami otwierają się możliwości, o jakich nam się nie śniło. Domyka się cykl historii zdominowany przez pierwiastek materii. Czas podziałów, wojen, walki wszystkich o wszystko, najtrudniejszy czas dla ludzkości ma ostatecznie ustąpić. Wracamy do harmonii, pełnego połączenia przeciwstawnych światów. Ziemia wchodzi w nowe czasy, czasy równowagi między przeciwnościami, między tym co materialne i niematerialne. To jakby ponowne narodziny. Poród oczywiście nie jest łatwym doświadczeniem i dla większości bardzo bolesnym. […]

Sanatorio Espiritual

Już drugi miesiąc jestem na morzu. Wyruszyłem w listopadzie z Hiszpanii, poprzez Wyspy Kanaryjskie, Wyspy Zielonego Przylądka, by tuż przed nowym rokiem dotrzeć do Ameryk. Blisko 30-letni kecz, należący do Amerykanina z Bostonu, przez ponad 3000 mil morskich służył mi za środek lokomocji i dom. Po wielu tygodniach na rozbujanym Atlantyku dotarliśmy do Trinidadu i Tobago, wysp leżących na południowym wschodzie Morza Karaibskiego. Podczas rejsu udało mi się nawiązać wiele ciekawych znajomości, zwłaszcza na San Vicente i Santo Antao, mało znanych wyspach archipelagu Cabo Verde. Leżące kilkaset kilometrów na zachód od Senegalu wyspy mimo tego, że wybijają się dobrobytem na tle państw kontynentu afrykańskiego możemy zaliczyć do grona państw nierozwiniętych, często określanych państwami 3-go świata. Po przycumowaniu w Mindelo, kulturowej stolicy Cabo Verde, od razu można było zaobserwować wszechobecną biedę. Urokliwe kolonialne ulice były zaniedbane i brudne, i roiło się na nich od ubogich ludzi chodzących boso w podartych ubraniach. Z żebraniem stykałem się na każdym rogu. Unikałem rozdawania pieniędzy, chociaż nie mogłem się powstrzymać od kupienia pewnej staruszce i paru dzieciakom czegoś do jedzenia. Pomogłem też Reginaldo, ambitnemu studentowi, kupując mu parę przyborów do szkoły i zostawiłem mu swój namiar na wypadek, gdyby udało mu się dostać na upragnione studia w Europie. Mówią, że głodnemu lepiej dać wędkę niż rybę. […]