Pora wracać… cz.6

Pora by wracać, a nie jest to łatwe. W końcu spędziłem z rodziną don Raula dwa lata. Amazonia stała się moim drugim domem. Schowana za potężnymi Andami mistyczna kraina, zdradziła mi swoje najbardziej strzeżone tajemnice. Lasy deszczowe są nie tylko płucami naszej planety, są jej sercem. Tutaj wzdłuż największej rzeki świata, zwanej przez niektórych rzeką-morzem [...]

Gdzie szukać Zmiany? cz.5

Praca nad sobą jest mozolna, jednak zapewnia niesamowitą satysfakcję. Staram się gdzieś w tym wszystkim znaleźć złoty środek. Na pewno pragnę być szczęśliwy ze sobą i z innymi, dzielić się tym co mogę. Moja podróż zaczęła się jeszcze zanim na dobre opuściłem rodzinne strony. Droga wyłoniła się jakby sama z moich największych marzeń i sama pokierowała mnie w odpowiednim kierunku. Przyznam ,że dawniej brakowało mi odwagi by wykonać pierwszy krok…ale w końcu ruszyłem na południe… Zdarzyło się w Peru, że zostałem okradziony z całej kasy i dokumentów. Wyższe siły i splot  wydarzeń spowodowały, że wyszedłem z tych tarapatów obronną ręką. Co więcej, miałem jeszcze okazję pomóc- jako wolontariusz dzieciakom w ekstremalnej sytuacji życiowej. Spędziłem parę miesięcy poznając grupkę młodych chłopców ze slamsów Limy, którzy nie mięli w życiu tyle szczęścia co ja. Zabrakło mi nie tylko pieniędzy i rodzicielskiej odpowiedzialności, ale po prostu miłości i uwagi kogoś, komu na nich by zależało. Często brakowało mi sił, by sprostać zadaniom jakie przede mną były stawiane; a mimo to jestem ogromnie wdzięczny za ten niezwykle cenny czas, który zainspirował mnie jeszcze bardziej, by przeć w obranym kierunku. Przecież posiadam wiele innych umiejętności i zainteresowań, które mogę zaoferować światu. […]

Wolontariat w Amazonii

"Natura uwielbia odwagę. Jeśli zobowiążesz się wobec natury ona odpłaci się usuwając przeszkody, które wydają się nie do pokonania. Śnij o marzeniach nie do spełnienia i zawsze bądź im wierny a natura i świat nie pozwoli zniszczyć twych snów, wprost przecwnie, świat Cię uniesie w kierunku spełnienia. Na tym polega sztuczka. To właśnie stanowi istotę tego co zrozumieli ci wszyscy nauczyciele i filozofowie którzy w pełni pojęli naturę, którzy naprawdę dotknęli alchemicznej materii, przemiany ołowiu w złoto. Zrozumieli nature, ten szamański taniec w wodospadzie. Tak właśnie działa magia." Terrence McKenna

Życie „Gdzieś pomiędzy wschodem i zachodem”

Do wyjazdu pozostało mi zaledwie parę tygodni. Postanowiłem odwiedzić rodzinę, która mieszka na wschodzie Polski. W moim poczuciu jest to jedno z najpiękniejszych miejsc nie tylko w moim kraju, ale i w całej Europie. Im dalej na wschód, tym więcej przyrody i mniej betonu. Trudno w to uwierzyć, ale kiedyś praktycznie cała Europa była pokryta lasami, które dziś stanową mniej niż jeden procent jej powierzchni. Na tle innych krajów Europy, Polskie rolnictwo zachowało bardzo tradycyjną formę, przez to jest najbardziej ekologiczne. Tam skąd pochodzi moja rodzina, czyli na graniczącej z Ukrainą Lubelszczyźnie, nie brakuje pięknych naturalnych sanktuariów przyrody, a ziemie należą do najżyźniejszych. Gdzieś na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych z Zachodu przyszedł tak zwany rozwój i wraz z agresywnym systemem opartym na władzy pieniądza zaczął wprowadzać zmiany. Tradycyjne rolnictwo przestało być opłacalne, młodzi ludzie zaczęli opuszczać rodzinne ziemie, czy to w pogoni za świeżo zaszczepionymi pojęciami takimi jak sukces i kariera, czy też uciekając przed biedą i beznadziejną walką z obojętną na człowieka globalną ekonomią. […]

Sanatorio Espiritual

Już drugi miesiąc jestem na morzu. Wyruszyłem w listopadzie z Hiszpanii, poprzez Wyspy Kanaryjskie, Wyspy Zielonego Przylądka, by tuż przed nowym rokiem dotrzeć do Ameryk. Blisko 30-letni kecz, należący do Amerykanina z Bostonu, przez ponad 3000 mil morskich służył mi za środek lokomocji i dom. Po wielu tygodniach na rozbujanym Atlantyku dotarliśmy do Trinidadu i Tobago, wysp leżących na południowym wschodzie Morza Karaibskiego. Podczas rejsu udało mi się nawiązać wiele ciekawych znajomości, zwłaszcza na San Vicente i Santo Antao, mało znanych wyspach archipelagu Cabo Verde. Leżące kilkaset kilometrów na zachód od Senegalu wyspy mimo tego, że wybijają się dobrobytem na tle państw kontynentu afrykańskiego możemy zaliczyć do grona państw nierozwiniętych, często określanych państwami 3-go świata. Po przycumowaniu w Mindelo, kulturowej stolicy Cabo Verde, od razu można było zaobserwować wszechobecną biedę. Urokliwe kolonialne ulice były zaniedbane i brudne, i roiło się na nich od ubogich ludzi chodzących boso w podartych ubraniach. Z żebraniem stykałem się na każdym rogu. Unikałem rozdawania pieniędzy, chociaż nie mogłem się powstrzymać od kupienia pewnej staruszce i paru dzieciakom czegoś do jedzenia. Pomogłem też Reginaldo, ambitnemu studentowi, kupując mu parę przyborów do szkoły i zostawiłem mu swój namiar na wypadek, gdyby udało mu się dostać na upragnione studia w Europie. Mówią, że głodnemu lepiej dać wędkę niż rybę. […]

Zrównoważona Hiszpania

Jeśli masz dość przepełnionego konsumpcjonizmem betonu i wielką chęć, by uciec gdzieś, by nauczyć się jak kreować swój własny mały eden, to wiedz, że są miejsca, gdzie chętnie Cię przyjmą. Sam zacząłem prowadzić poszukiwania takiej „szkoły”. Zaprowadziły mnie one do słonecznej Andaluzji. W tej południowo hiszpańskiej krainie, która ze względu na swoje dogodne położenie jest całorocznym dostawcą produktów spożywczych, możemy znaleźć wiele różnych miejsc, gdzie ludzie żyją w symbiozie z otaczającą ich naturą. Zresztą nie tylko na południu, bo i w całej Hiszpanii i innych państwach można zamieszkać na jakiś czas, by uczestniczyć w codziennym życiu czy to eko-wioski, czy farmy organicznej. Wystarczyło poszperać trochę w internecie, by odnaleźć portale zrzeszające gospodarzy takich miejsc. Samemu polecam najbardziej znaną formę tego typu edukacji czyli WWOOF, co stanowi skrót od World Wide Opportunities on Organic Farms. Oprócz WWOOF są też inne portale, takie jak HelpX, Work Away. Warto poszperać na forach Couch Surfingu i Lonely Planet. Wśród wielu pozytywnie nastawionych do nowicjuszy osób, z którymi nawiązałem kontakt, znalazłem szczególną parę Holendrów, którzy parę lat temu, podobnie jak ja teraz, postanowili ruszyć na południe i pomóc na jednej z setek farm. Na miejscu nauczyli się permakulturowego podejścia do uprawy ziemi, a nowonawiązane kontakty pozwoliły im osiedlić się tam i zacząć budować swój nowy dom. Tak się składa, że oboje zajmują się tworzeniem filmów dokumentalnych, dzięki czemu możemy poznać zasady projektowania przestrzeni, w której ogród staje się elementem harmonijnie uzupełniających się sił przyrody. http://vimeo.com/40926833 http://vimeo.com/39583315 http://vimeo.com/43181711 […]

Życie

Lata temu, jeszcze zanim na naszej planecie pojawił się człowiek, ojciec Słońce wraz z matką Ziemią stworzyli przestrzeń życia. Patronem tej harmonii zostało potężne drzewo, które od tamtych czasów rośnie ukryte gdzieś wśród gęstwin prastarej tajemniczej krainy. Stworzenie Drzewa Życia jest od samych początków symbolem procesu ewolucji, kreacji i transformacji życia. Dopóki jego korzenie pobierają pokarm z głębi Ziemi, a konary wznoszą się ku niebu, zieleniąc i dzieląc życiem, drzewo dbać będzie o to, by wszystko, co żywe na Ziemi wiecznie transformowało się w stronę doskonalszego. To drzewo to praojciec natury, która rozprzestrzeniła się we wszelakich formach na całej planecie. Dzięki ciągłej kreacji powstał raj na ziemi, eden, w którym zamieszkała też cała rodzina zwierząt. Tym wszystkim od zawsze rządziło prawo życia, pochodzące od mitycznego praojca. Trwało to wiele milionów lat, aż w pewnym momencie Wszechświat, w odpowiedzi na najczystszy impuls dalszej ewolucji stworzenia postanowił w tym pięknym ogrodzie umieścić swoje najbardziej świadome dziecko, człowieka. Dzięki naukom przekazywanym przez naturę człowiek poznał prawa rządzące świętą przestrzenią raju, gdzie z szacunkiem każdego dnia rozwijał wiedzę o harmonijnym życiu wśród bliższej i dalszej rodziny potomków praojca. […]