Czy w polskich warunkach ekonomicznych mogą pojawić się warunki do galopującej inflacji? Inflację uważa się za galopującą, jeśli jej przyrost przekracza 6%. Inflacja pojawia się wtedy, gdy ceny rosną z powodu niedostatecznej podaży, czyli z powodu niedostatecznej ilości towarów i usług przeznaczonych do sprzedaży. Jeśli zapotrzebowanie na dane dobro, poparte posiadaniem odpowiednich środków pieniężnych (potencjał konsumpcyjny), jest wyższe niż podaż (produkcja), może nastąpić gwałtowny wzrost cen. Zatem inflację dyktuje zbyt niska produkcja w stosunku do możliwości konsumpcyjnych.

Taka sytuacja jest charakterystyczna dla epoki niedoboru, czyli epoki ograniczonych możliwości produkcyjnych. W obecnej epoce – epoce obfitości, której początek określany jest na l. 70 XX wieku, sytuacja jest odwrócona. Pojawienie się konsumenta, czyli osoby potrzebującej i posiadającej pieniądze na zaspokojenie swoich potrzeb, wywołuje prawie natychmiastowy przyrost produkcji danego dobra.

Dyskusja o inflacji przebiega na niewłaściwej płaszczyźnie, bowiem przyrost produkcji dóbr pomnażalnych zależy wyłącznie od zapotrzebowania na nie. W dyskusjach podnosi się zarzut, iż nie żyjemy w erze obfitości, ponieważ wiele osób cierpi niedostatek i nie zaspokaja swoich podstawowych potrzeb. Tę grupę osób o niezaspokojonych podstawowych potrzebach nazwałam chętnikami. Nie są to konsumenci, ponieważ nie mogą nabywać potrzebnych im dóbr. Nie mają bowiem pieniędzy, by nabyć odpowiednią ilość żywności i innych produktów.

Żyjemy w epoce nadwyżek żywności i dóbr pomnażalnych, niewykorzystanego potencjału produkcyjnego (rezerwa popytowa), z równoczesnym ubóstwem dużej grupy ludności.

Czy zatem wyposażenie chętników w dodatkowy pieniądz spowoduje wzrost cen? Nie. Spowoduje jedynie konsumpcję nadwyżek, uruchomienie rezerw produkcyjnych i ewentualnie nowych przedsiębiorstw.

Inflacja pojawia się jedynie przy nadwyżkach pieniądza przeznaczonego na zakup dóbr rzadkich. Przykład tego mieliśmy w 2008 roku w USA, gdy nadmiar pieniądza dłużnego, przeznaczonego na zakup nieruchomości (dobro rzadkie), spowodował gwałtowny wzrost cen tychże. Inflacja w innych dziedzinach nie nastąpiła.

Konkluzja: Program 500+ jest dowodem, iż znaczny przyrost dochodów ludności w grupie „chętników” nie tylko nie spowodował inflacji, ale przyczynił się do wzrostu PKB i likwidacji bezrobocia.

W lipcu 2014 roku prof. Belka wystąpił w Sejmie i wyraźnie wskazał, że przyczyny inflacji w Polsce leżą przede wszystkim poza granicami i wynikają ze spekulacji dokonywanych na giełdach walutowych, bowiem te spekulacje wpływają na kurs złotego.