Wydaje się bardzo interesujące powiązanie stopy procentowej NBP z oprocentowaniem kredytów. Stopa procentowa jest instrumentem stosowanym przez NBP dla utrzymania celu inflacyjnego. Narodowy Bank uważa, że jego celem jest przeciwdziałanie psuciu pieniądza, tzn. przeciwdziałanie drastycznemu spadkowi siły nabywczej złotego. Siłę nabywczą złotego mierzy się nie tylko wartością tzw. koszyka, ale także wartością złotego na rynkach finansowych. Od wielu lat wiadomo, że NBP ma marginalny wpływ na kurs wymiany złotego. Cenę złotego ustala się bowiem na Forex-ie. Wystarczy, by duży gracz nabył lub wrzucił do sprzedaży dużą ilość polskiej waluty, by kurs gwałtownie wzrósł lub spadł.

Z drugiej strony NBP uważa, że podwyższenie stopy procentowej ogranicza akcję kredytową, co powoduje podwyższanie oprocentowania kredytów bankowych. Banki, korzystając z wyższej stopy procentowej NBP, podwyższają ceny pożyczek na rynku międzybankowym, tzn. podwyższają WIBOR. Podwyższenie WIBORU powoduje wzrost kosztów kredytów przyznanych. Równocześnie, stanowi to pretekst dla podwyższania własnej marży banków na nowe kredyty.

Związek stóp procentowych NBP z oprocentowaniem kredytów bankowych jest związkiem jedynie psychologicznym.  Świadczy o tym fakt, iż związek oprocentowania kredytów ze stopą procentową NBP w praktyce objawia się po około 18 miesiącach.

 

Konkluzja: Podwyższenie stóp procentowych NBP nie ma wpływu na inflację, jednakże pogarsza sytuację Polaków poprzez powiązanie tego faktu z oprocentowaniem kredytów komercyjnych.  Rada Polityki Pieniężnej spodziewała się, iż wzrost dochodów ludności, spowodowany programem 500+ i wzrostem płac, wywoła znaczny wzrost inflacji, a wówczas podniesienie stóp procentowych NBP będzie nieodzowne. Członek Rady Polityki Pieniężnej wyraził w audycji radiowej zdziwienie, że w tym przypadku gospodarka nie zachowała się zgodnie z wiedzą podręcznikową.