Zastanówmy się jednak skąd bierze się pieniądz narodowy, legalny, emitowany przez bank centralny (w Polsce przez NBP). Otóż ten pieniądz kreowany przez konstytucjonalnego emitenta (wydawcę, drukarza) także bierze się „z niczego”.

Druk nowej emisji jest decyzją niezależnych od państwowej władzy politycznej kraju – członków zarządu NBP realizujących politykę finansową tworzoną przez Radę Polityki Pieniężnej.

W okresie obowiązywania parytetu złota, ilość pieniądza wyemitowanego przez bank centralny regulowana była ilością złota w skarbcu narodowym. Złoto w skarbcu stanowiło podstawę zaufania społeczeństwa do pieniądza. Oznaczało bowiem „teoretycznie” wymienialność pieniądza na złoto.

Obecnie skarbiec państwowy jest w zasadzie pusty. Świat w ślad za USA odstąpił od parytetu złota. Teraz powinien obowiązywać parytet gospodarczy w tłumaczeniu na język powszechnie zrozumiały oznacza to, iż pieniądza w obiegu powinno być tyle, by cała pełnowartościowa oferta rynkowa mogła być przez ludność nabyta. Czyli, by ludzie posiadali dość pieniędzy (bez konieczności zadłużania się), by kupić znajdujące się w sprzedaży towary.

Zaufanie społeczeństwa do pieniądza państwowego opiera się obecnie nie na parytecie złota, lecz na zaufaniu do decydentów – autorytetów kierujących i nadzorujących działalność banku centralnego.

W tym momencie nauka neoliberalna zakrzyknie gromkim głosem. Każda nowa emisja grozi inflacją, a nawet hiperinflacją. Emisja pieniądza musi być oparta na wzroście rezerw walutowych.

Z tymi argumentami nie można się zgodzić. Po pierwsze, gwałtowny dodruk, a właściwie wirtualne tworzenie dolarów amerykańskich i euro nie wywołało takich skutków. Po drugie, budżet państwa zasilony nową emisją wprowadzi na rynek do obiegu pieniądz, który zastąpi pieniądz kredytowy. Będziemy otrzymywać wynagrodzenie w pieniądzu realnym i wydawać w pieniądzu realnym. W ten sposób z obiegu powinno się wyłączyć pieniądz dłużny. Oznacza to likwidację kredytu konsumenckiego. Po trzecie, obfitość żywności i dóbr (towarów pomnażalnych) oznacza praktycznie nieograniczoną ofertę rynkową. Jeśli podaż (oferta) jest nieograniczona to prawo podaży i popytu, podstawowe prawo ekonomii, przestaje działać. Ilość produkcji regulowana jest jedynie chęcią nabycia. Tej chęci nabycia (popytu) nie może hamować brak środków wymiany, to jest brak pieniądza w obiegu.

Cena towaru regulowana jest przez koszt produkcji, a nie przez ograniczenie podaży (produkcji). Straszak inflacji przestaje działać, ponieważ powstaje zależność w formie zamkniętego kręgu.

Cena zależy bezpośrednio od kosztów.

Nowy pieniądz emituje się dopóki suma dochodów nie dorówna ofercie towarowej, wycenianej według kosztu powiększonego o sprawiedliwy zysk.

Trzeba pamiętać, że NBP nie tylko ma prawo do emisji, ale także do unicestwiania pieniądza.

W jaki sposób nowo wyemitowany pieniądz trafia na rynek? Każdorazowa, nowa emisja powinna zasilać budżet państwa, likwidując „dziurę budżetową”, a tym samym powstawanie wewnętrznego długu państwowego.

Osobom bardziej dociekliwym wyjaśniam, że powyższy wywód jest bardzo uproszczony. Nie obejmuje bowiem tendencji i możliwości długoterminowego oszczędzania, trwale wyłączając z obiegu pieniądz oraz braku równowagi importowo-eksportowej kraju i konsekwencji płynących z zasady swobodnego przepływu kapitałów.

Skuteczność działania NBP jest oczywiście zależna od tych zewnętrznych elementów i wielu innych działań od niego niezależnych (spekulowanie złotówką na światowych rynkach finansowych).

Odzyskanie suwerenności przez NBP w perspektywie mogłoby oznaczać likwidację prawa bankowego, likwidację odsetka i zamianę instytucji finansowych na pożyczkodawców i przechowawców pieniądza.

Czym jest inflacja? Spadkiem siły nabywczej jednostki pieniądza. Czy można mówić o niekorzystnych skutkach inflacji jeśli dochody nadążają za ewentualnym wzrostem cen.