Seniorat jest spolszczoną wersją istniejącego w światowej literaturze pojęcia „seigniorage”. Seniorat to różnica pomiędzy wartością emitowanego pieniądza a kosztem jego wytworzenia.
Wywodzi się on z okresu, gdy władcy bili monety kruszcowe. Przykładowo: jeśli wytworzenie monety o wartości 1 talara kosztowało mennicę 0,7 talara (koszt kruszcu + inne koszty), to seniorat, czyli zysk władcy na jednej monecie, wyniósł 0,3 talara. Dopóki monety były wykonywane z kruszców (srebra lub złota), sama moneta miała charakter towaru, na którego produkcji zarabiał podmiot mający prawo bicia monety.
Można uznać za właściwe stanowisko szkoły austriackiej, iż na tym etapie rozwoju gospodarczego w obrocie były różne towary, w tym także monety. Moneta była towarem, który pełnił rolę pośrednika wymiany według schematu: kozę zamieniano na złoto zawarte w monetach, a monety zamieniano na cielaka.

W obecnym systemie pieniądza fiducjarnego, tzn. papierowego lub elektronicznego, seniorat w przypadku banknotu 100 zł wynosi: 100 zł minus koszt produkcji tego banknotu (np. 1 zł). W tej sytuacji zysk producenta pieniądza, czyli seniorat, wynosi 99 zł. Do kogo należy ten zysk? Kto ma prawo do senioratu? Jeśli pieniądz ma charakter publiczny, to seniorat należy się całemu społeczeństwu.

Abstrahując od zastałej sytuacji, wyobraźmy sobie, że bank centralny tworzy dodatkowy pieniądz na kwotę 100 miliardów zł. Jeśli tę dodatkową kwotę rozdzieli równo na wszystkich obywateli i za każde przekazane 100 zł zażąda zwrotów kosztów ich produkcji w wysokości 1 zł, to nastąpi realizacja senioratu z tytułu publicznego charakteru pieniądza.

Współczesna ekonomia w dalszym ciągu traktuje pieniądz jako towar, co oznacza, że pieniądz jest jedną z postaci dostępnych nam dóbr, na równi z nieruchomościami, towarami, prawami itp. Określając stan majątkowy dowolnej osoby, zasoby pieniężne traktujemy podobnie jak inne składniki aktywów (majątku).

Rozwiązaniem tej niespójności jest przedefiniowanie pieniądza i uznanie go jedynie za narzędzie wymiany, za nośnika określonych wartości. Postulatem Nawigatorów pozostaje hasło: „pieniądz nie jest towarem”. Ekonomia oparta na takim paradygmacie będzie zupełnie nową ekonomią.