Iza: – Jest ósma wieczór, a ty ciągle w pracy.

Andrzej: – Nie mogę wyjść, mam problem z maszyną. Muszę dojść do tego, jaka jest przyczyna awarii. A wy jak słyszę debatujecie, jak zmienić świat. Ciekawe, jak go sobie wyobrażacie. Pewnie przyszłość jawi się wam jak świat różowych domów.

Iza: – Niezupełnie. A ty miałbyś jakieś sugestie?

A: – Pewnie. Każdy chce innego świata. Ale różnych ludzi satysfakcjonują różne sposoby życia. Jeden chce żyć letnio – telewizor i piwo, a drugi chce szkoły przetrwania.

I: – No a my chcemy, żeby każdy żył według własnych wyobrażeń o szczęściu.

A: – Wiesz, co daje szczęście? Zadowolenie z dobrej roboty. Jak w końcu naprawię tę upiorną maszynę, to będę cieszył się jak dziecko. Da mi to realną satysfakcję, radość z pokonania przeszkód. Człowiek czerpie satysfakcję z podejmowania wyzwań, z pokonywania własnych słabości.

I: – Masz rację. Kiedy pytam znajomych o to, co ich napełnia dumą, słyszę: „wyrwałam się z toksycznego związku i dałam sobie radę”, „wyjechałam za granicę bez grosza i znajomości języka i osiągnęłam sukces”, „rzuciłem z dnia na dzień palenie”, „wygrałem z rakiem”.

A: – Więc weźcie to pod uwagę w swoich wizjach przyszłości. Zastanówcie się, czy ludzie chcą żyć letnio, czy też przeżywać wszystkie stany emocjonalne, euforię i rozpacz, spotkania i rozstania, wielki ból i wielką radość.

I: – Dobrze. Zapomnijmy o różowych domach.