Czas moich przygotowań do podróży to czas poszukiwań inspiracji i udało mi się jej znaleźć całkiem sporo. Znajduję jej coraz więcej, odczuwam więc pewnego rodzaju przyspieszenie manifestacji, ale o tym za chwilę. Zacznijmy od festiwalu Heart&Mind (http://www.taraka.pl/festiwal_heard_amp_mind), organizowanego przez Fundację Orzeł-Kondor-Koliber. Około godziny drogi od Warszawy, stolicy Polski znajduje się mała leśna miejscowość Wilga, gdzie przez cały weekend odbywały się zajęcia prowadzone przez różne ciekawe osoby z całego świata. Byli tam potomkowie Majów z Gwatemali i innych rdzennych kultur, którzy mieli do przekazania wiele cennych spostrzeżeń na temat wyzwań dzisiejszego świata. Choć pochodzili z różnych miejsc, w wielu kwestiach wszyscy byli podobnego zdania.

Jesteśmy świadkami być może najważniejszych wydarzeń w historii ludzkości. Wchodzimy w przesilenie, które przyspiesza ewolucję świadomości ludzkiej. Przed nami otwierają się możliwości, o jakich nam się nie śniło. Domyka się cykl historii zdominowany przez pierwiastek materii. Czas podziałów, wojen, walki wszystkich o wszystko, najtrudniejszy czas dla ludzkości ma ostatecznie ustąpić. Wracamy do harmonii, pełnego połączenia przeciwstawnych światów. Ziemia wchodzi w nowe czasy, czasy równowagi między przeciwnościami, między tym co materialne i niematerialne. To jakby ponowne narodziny. Poród oczywiście nie jest łatwym doświadczeniem i dla większości bardzo bolesnym.

Niczym katalizator rzeczywistość wyciąga z naszego wnętrza ukrytą prawdę, tę pozytywną, jak i nieprzyjemną, której często się boimy. Dlatego wielu opiera się na zakodowanych programach i nadal będzie się ich kurczowo trzymać. Ewolucja przebiega z coraz większym dynamizmem. Nas już nie interesuje tylko nasza ciaśniutka odseparowana od reszty iluzja rzeczywistości. Chcemy czegoś więcej, czujemy, że albo popłyniemy z prądem głębokich zmian, albo utoniemy w tym coraz silniejszym nurcie.

O tym, jak radzić sobie w tym przyspieszeniu i pomagać wzajemnie w tworzeniu prawdziwych, ponadczasowych wartości, oraz jak je przekuwać w nową jakość życia, rozmawiamy na takich festiwalach jak ten u nas w Polsce. Takich wydarzeń i inicjatyw jest coraz więcej i zaczynają one dawać pierwszy plon. Powstają konkretne koncepcje i znajdują się ludzie, którzy wcielają je w życie. Zaczynając od zdrowia fizycznego, zmieniamy nawyki w diecie, sposób spędzania czasu, aranżowania przestrzeni, stosując duchowość na co dzień. Powoli zaczynamy budować społeczności oparte na głębszych wartościach, wykorzystując wiedzę, którą gromadziliśmy przez długie lata naszej ewolucji. Ze względu na dominację narzuconych wartości nie potrafiliśmy do tej pory tak szeroko promować niektórych rozwiązań technicznych. Tosię zmienia. Alternatywna wiedza techniczna pozwala nam budować alternatywną przestrzeń. Alternatywną to jednak nieodpowiednie słowo, należy już raczej mówić współczesną i progresywną, bo te idee szerzą się w tempie dużo większym niż ich krytyka, swoją drogą jawnie nieuczciwa. Wszędzie widać zmiany, a w wielu krajach proces ten przebiega dużo szybciej niż w Polsce. Coraz więcej z nas zostawia za sobą dawne dogmaty, które zakodowano w obowiązujący system społeczeństwa.

Doskonałym przykładem działalności, w której materia ma styk z nowymi energiami kreacji pochodzącymi ze świata wyższych idei jest rosnąca w siłę polska grupa Cohabitat z centralą w Łodzi (http://www.youtube.com/watch?v=87V1N2JcrsE). Łączy ona architektów, inżynierów, mechaników którzy opracowują narzędzia służące do budowy możliwie autonomicznych osiedli ludzkich. Nie przypadkiem osiedla te naśladują rozwiązania od wieków stosowane przez rdzenne społeczności Indian. Lokalna społeczność składająca się z określonej liczby rodzin współpracuje ze sobą w sposób bezpośredni i bez porównania bardziej optymalny niż dobrze znana nam anonimowa urbanizacja. Ciekawy artykuł na ten temat napisał Stanisław Tymiński (http://www.goniec.net/goniec/teksty/wioska-polonia.html), który miało okazję obserwować Indian, żyjąc w peruwiańskim Iquitos. Materiały służące do budowy domów pozyskuje się z okolicy i są to materiały powszechnie dostępne, takie jak drewno i liście w przypadku Amazonii czy słoma i glina w przypadku Europy Centralnej. Maszyneria, nawet ta ciężka, jak traktory i koparki i inne maszyny budowlane i rolnicze, może być stworzona za ułamek kosztów drogich maszyn dostępnych na rynku. W sierpniu sam uczestniczyłem w budowie domu słomo-glinianego. Choć lekko nie było, uległem wrażeniu że nie pracuję a dobrze się bawię z innymi wolontariuszami, którzy chętnie pomagają w takich projektach. Zapewne sami też będą woleli stworzyć coś, co będzie trwalsze, bardziej ekologiczne, ekonomiczne, ergonomiczne i efektywne energetycznie.