Różne naukowe źródła informują, że w tym roku człowiek zanotował najwyższe temperatury na naszej planecie. Dowiedziałem się o tym stosunkowo niedawno, co wyprowadziło mnie z wątpliwości czy rzeczywiście miałem powód odczuć ten wyjątkowo gorący okres. Zresztą nawet stali mieszkańcy Ucayali, przyzwyczajeni do tych ekstremalnych warunków często sami zwracali uwagę na anomalie klimatyczne. Co ciekawe, nawet podczas ceremonii z don Raulem miałem mnóstwo wizji, które świadczyły, że przechodzimy przez pewien szczególny okres próby, czy to indywidualnie, czy jako społeczność, a nawet jako całość, ludzkość.

W poprzednich artykułach wspominałem o tym, co widziałem przemierzając Wenezuelę. Nawiązywałem do niepokojów wokół Ukrainy, Bliskiego Wschodu i globalnego napięcia w świecie ekonomii i polityki. Odwiedzający naszą ostoję wędrowcy z północnych, rozwiniętych krajów, dzielili się z nami swoimi przemyśleniami nierzadko mówiąc o możliwości wybuchu wielkiego zbrojnego konfliktu o globalnym zasięgu. Osobiście nie popadam w takie ponure wyobrażenia, jednak rok ten był dla mnie i naszego projektu w Pampas Verde naprawdę szczególny. Na własnej skórze nie raz odczułem wewnętrzny kryzys energetyczny zapewne związany z tym, co się dzieje wokół nas, czy to w samej puszczy amazońskiej, czy naszej planecie.

Jeszcze zanim sprawy zaczęły komplikować się na dobre postanowiłem nakręcić film dokumentujący nasze poczynania w Peru. Przyleciała do mnie moja druga połówka, Ilona, która za rok kończy studia produkcji filmowej. W obliczu problemów postanowiłem podejść elastycznie do zaistniałej sytuacji i zanim przyjedziemy razem do Amazonii ruszyliśmy w Andy. Wśród potężnych, pokrytych śniegiem szczytów górskich zacząłem poszukiwać odpowiedzi na różne nurtujące mnie pytania. Zaczynając od tego, co właściwie zachodzi obecnie na naszej planecie przez kwestie związane z przyszłością naszego projektu po najbardziej prywatne. W takim młynku niepokojących okoliczności starałem się znaleźć drogę, by samemu nie wpaść w tą wielowymiarową dezintegrację.

Jak tylko oddaliliśmy się od chaosu turystyki masowej i przybliżyliśmy do naturalnego i autentycznego życia mieszkańców andyjskich krain Peru i Boliwii zaczęliśmy robić użytek z kamery video rejestrując to, co napotykamy. Poznaliśmy proste życie Indian Quero, bezpośrednich potomków Inków, żyjących na wysokościach przekraczających 4000 m.n.p.m., z dala od tego, co się dzieje na szlaku do Machu Picchu. Razem z nimi mieszkaliśmy w kamiennych chatkach, gdzie w nocy temperatura spadała poniżej zera. Wspólnie spożywaliśmy posiłki i spędzaliśmy czas odwiedzając ukryte przed biznesem turystycznym ruiny przodków z wielkiego imperium. Za otwarte serca i zaproszenie do swojego domu odwdzięczaliśmy się przynosząc do ich domu zakupy żywnościowe. Kupiliśmy też od nich parę wyrobów rękodzieła i zapłaciliśmy za tablicę informacyjną, która pozwoliłaby innym podróżnikom trafić do tych wyjątkowych ludzi. Razem z Julio, głową wielodzietnej rodziny, rozmawiałem o perspektywach zrównoważonego rozwoju i turystyki społecznościowej. Powoli, choć nadal w ilościach śladowych zaczynają się realizować projekty, które uwzględniają najbiedniejszych mieszkańców eksploatowanych turystycznie regionów Ameryki Południowej. Obiecałem kiedyś wrócić i w miarę możliwości pomóc w realizacji takiego projektu w dolinie Patacancha (ponad godzina drogi ciężarówką od Ollantaytambo), ale do tego momentu sam mierzę się z podobnym projektem w Amazonii i wiem, że nie jest to proste zadanie. W ten sposób dwa miesiące przemierzaliśmy piękne przestrzenie zamieszkane przez różne rdzenne kultury Quechua i Aymara, zanim nie wróciliśmy do lasów deszczowych Ucayali. Podczas tej pięknej podróży, zaczął zachodzić we mnie pewien intymny wewnętrzny proces, którego rezultat miałem poznać niebawem.

Po powrocie do Pampas Verde wspólnie z moim maestro, don Raulem i pozostałymi uczniami Juniorem i Salerem odbyliśmy dietę szamańską. Czym jest dieta? To słowo wśród amazońskich curanderos oznacza proces wielowymiarowego uzdrawiania. Wielowymiarowego, gdyż w przeciwieństwie do znanej nam medycyny naukowej, skupionej wyłącznie na organizmie, ta oprócz uzdrawiania sfery ciała, dotyczy też umysłu i najgłębszej sfery ducha. Dieta w praktyce polega na oddaleniu się od cywilizacji na czas przyjmowania określonych roślin, które doprowadzają naszą istotę do pełnej równowagi. Rozbiliśmy zatem obóz w puszczy, z dala od ludzkich osiedli, odcinając się od negatywnych wpływów. Don Raul dla każdego z nas przeznaczył rośliny, które w postaci wywarów piliśmy przez czas trwania diety. Więcej na temat tradycji szamanizmu amazońskiego i w ogóle całego zjawiska pradawnych praktyk duchowych w kontekście dzisiejszego świata i potrzeb współczesnego człowieka napiszę w kolejnym artykule. Tymczasem wrócę do naszej diety. Dla mnie była to kolejna, a dla Ilony pierwsza, więc w oczywisty sposób byłem bardziej wyczulony na to, co będzie się działo. Zacząłem przyglądać się mojej podróży z większego dystansu i poczułem, że nadszedł czas, by podjąć świadomą decyzję dotyczącą naszej przyszłości. Zresztą, zbliżała się powoli pora deszczowa, więc i tak planowałem opuścić na ten czas projekt i spędzić jakiś czas w Rio de Janeiro u poznanego w Kolumbii twórcy podobnego projektu wolontariackiego. Mimo niesamowitej przygody jaka miała mnie czekać w związku z planowaną trasą do Brazylii, coraz częściej czułem podświadomą potrzebę powrotu do domu, tego najważniejszego, do Polski.

To podświadome wołanie i odwiedziny mojego ojca spowodowały, że postanowiłem razem z nim i moją ukochaną wrócić do Europy, do miejsca, z którego ruszyłem rok wcześniej z myślą, że mogę wrócić nawet za parę lat. Stało się inaczej, niż sobie to wyobrażałem, ale wszelkie kluczowe decyzje, które decydowały o przebiegu wyprawy podejmowałem w zgodzie z tym najgłębszym wewnętrznym głosem. Chociaż zdarzało się, że musiałem czasem wspomóc się rzutem monetą, wiedziałem, że muszę sobie ufać i iść tam, gdzie mnie prowadzi bez względu na konsekwencje.

Zatem co teraz? Teraz po powrocie do gniazda, mam w końcu czas na to, by strawić wszystkie wrażenia z podróży, dzięki której oprócz wielu mórz, wysp i kontynentów poznałem niesamowitych ludzi, którzy na zawsze odcisnęli ślad w mojej świadomości. Dzięki nim mogłem realizować marzenie tworzenia nowych rzeczywistości. Rzeczywistości, które są niezbędne byśmy indywidualnie i jako zbiorowość mogli wyjść z tej ślepej uliczki współczesnego systemu. Pomagałem w różnych ideach, dzięki którym pozytywnie patrzę na naszą przyszłość. Oprócz wolontariatów, w których uczestniczyłem i realizacji własnego projektu w Amazonii, udało mi się spotkać z wieloma osobami które zaszczepiły we mnie nowe inspiracje, które pozwolą nawet z oddali wspierać to wszystko, co zainspirowało mnie w Ameryce.

Jestem przekonany, że nawet w niesprzyjających warunkach w jakich dane nam będzie jakiś czas żyć możemy tworzyć przestrzeń zupełnie na innym poziomie. Wracam do tezy, że świat trwale nie zmienia rewolucja, a często trudno dostrzegalny proces ewolucji. Mówię o rozwoju zrównoważonym, nowej etycznej ekonomii i przedsiębiorczości, w której odczuwam potrzebę użycia koncepcji wyższych wibracji wychodzących poza poziom czystej materii i filozofię czystego zysku.

Po powrocie pragnę nadal zgłębiać tą wiedzę i praktykować na co dzień. Pragnę przekształcić ideę Republica del Amor w markę świadomej, uczciwej działalności gospodarczej. Oczywiście nie zapominam o Amazonii i nadal nadal Was zapraszamy do naszego projektu wolontariackiego w Amazonii, jednak ze względu na moją nieobecność w Peru mogą w nim uczestniczyć jedynie chętni posługujący się językiem hiszpańskim (odnośnik).

Z góry przepraszam wszystkich za brak odpowiedzi na niektóre maile, gdyż przez ostatni czas realizacji naszych planów miałem niedobór czasu i dostępu do poczty. Niebawem to się zmieni i postaram się odkopać ze wszelkich zaległości. Obiecuję też wrócić do tematu przemian w ramach projektu. Wyjaśnię myśli przyświecające coraz lepiej znanemu pojęciu fairtrade i przedstawić nasz pomysł na taką działalność. Mimo trudności, przez które przechodzi nasz świat i przeszkodami jakie na co dzień serwuje nam system i polityka możemy znaleźć sposób, by godnie żyć i zajmować się czymś, co przynosi nie tylko korzyści materialne, ale i przyczynia się pozytywnie do naszej wspólnej głębokiej przemiany.