Redukcja zatrudnienia obejmie przede wszystkim tzw. normalnych z obawy przed zarzutem tolerancji dla gejów, mniejszości etnicznych czy rasowych. Ta sytuacja oznacza faktyczną dyskryminację normalnych. Prawdziwa równość oznacza wyłączenie z języka społecznego słowa tolerancja oraz odejście od wszelkiego rodzaju parytetów.

Tolerancja jest jednak bardzo potrzebna w innych sferach. Nasz ogląd świata bardzo się różni. Nasz światopogląd się zmienia. Czasami w sposób niespodziewany i zaskakujący. Współcześnie wykształcony człowiek, ufający nauce, ma poważne problemy z akceptacją niepotwierdzonych naukowo poglądów i przeglądów związanych z duchowością, kontaktami z cywilizacjami kosmicznymi, z wierzeniami religijnymi, odbiegającymi od norm, w których zostali wychowani. W tych przypadkach tolerancja nawet taka zaprawiona pobłażliwością jest konieczna.

W sferze świadomości panuje obecnie wielkie pomieszanie. Odchodząc od starego nie znajdujemy alternatywu. Szukamy, błądzimy, czasem wydaje nam się, że znaleźliśmy odpowiedź. Wykształconego człowieka śmieszą teorie pozaziemskiego pochodzenia ludzkości, anunnaki, czy racji szczurów, a przecież ten sam człowiek bezkrytycznie akceptuje np. kult świętych obrazów nie dopatrując się w tym bałwochwalstwa, a dostrzegając jedynie gorliwą wiarę.

Akademicki naukowiec – fanatyczny katolik, buddysta czy materialista jest w pełni akceptowany przez środowisko. Wyznawca życia po życiu, czy teorii spiskowych już nie. Tolerancja jest konieczna. Osiągnięć w dziedzinie matematyki nie może dyskredytować schizofrenia twórcy. Dlatego akceptując wkład uczonego w naukę, trzeba pozwolić mu, bez cenzury, głosić własne przemyślenia i poglądy w innych dziedzinach. Z całym szacunkiem i bez komentarzy.

Czytelnik czy słuchacz ma prawo do własnego osądu i nie musi prowadzić go zarozumiałość redakcji.

Nikt nie ma monopolu na prawdę, autorytety się skończyły.