Bank emisyjny wyemitował 100 tysięcy zł. Cała kwota została przekazana w formie wynagrodzenia pracownikom różnych branż. Ich pensje są wypłacane miesięcznie, w różnych dniach miesiąca. Jedni otrzymują je 28 dnia miesiąca, inni – 1, 10 lub 15. Każdy wydaje dziennie średnio 1/30 pensji. Reszta pieniędzy czeka „w skarpecie” na swoją kolej. Zawsze więc poza obiegiem, czyli „w skarpecie”, znajduje się ok. 50 tysięcy zł.

Równowartość tych właśnie „skarpetkowych” oszczędności udostępnia bank w formie kredytu. Uzupełnia on ilość pieniędzy w obiegu do kwoty wyemitowanej przez bank emisyjny. Kredyt pobudza gospodarkę. Dostarcza brakujących środków wymiany. Gdyby nie kredyt, połowa produkcji pozostałaby niesprzedana.

Bank udziela więc kredytu z moich odłożonych pieniędzy i bierze odsetki od moich oszczędności. Czyli pożycza innym pieniądze, które odłożyłam, a odsetki należne mnie przywłaszcza sobie.

Bank może stale udzielać kredytu w wysokości 50 tysięcy zł, nie naruszając tym równowagi pieniężnej w obiegu. System ratalny pozwala na stałe zaciąganie i spłaty kredytów. Jeden kredytobiorca spłaca raty, drugi – zaciąga kredyt. Przez cały czas bank otrzymuje odsetki od udzielonych kredytów, np. 10% rocznie, czyli 5 tysięcy zł. Po 20 latach cały wyemitowany pieniądz, to jest całe 100 tysięcy, znajdzie się w rękach banku.

Z czego będą utrzymywać się ludzie? Jedynie z kredytów zaciąganych pod przyszłe dochody.

Nawet jeśli w ciągu tych 20 lat nie korzystałeś z kredytu, to i tak się z niego utrzymujesz. Twój pracodawca zaciągnął kredyt na wynagrodzenie pracowników, Skarb Państwa zaciągnął kredyt na emerytury itd. Z czasem banki będą miały nie tylko cały realny wyemitowany przez Bank Centralny pieniądz, ale także prawo do naszych przyszłych dochodów.

Zło nie tkwi w kredycie. Zło tkwi w odsetkach.

Być może tajemnica sukcesu gospodarczego Stanów Zjednoczonych tkwi w zwyczaju wypłacania cotygodniowych wynagrodzeń (tygodniówek). W takim systemie gwałtownie maleje kwota oszczędności skarpetkowych, a więcej pieniędzy jest w obiegu.