W momencie wprowadzenia systemu bankowego i stworzenia kredytu – całkowicie fałszywego acz legalnego środka płatniczego – przestał istnieć jakikolwiek pretekst, by pieniądz był towarem.

W obiegu gospodarczym znalazły się dwa rodzaje środków płatniczych:

– pieniądz realny (banknot), wyemitowany przez podmiot regulujący dopływ tego środka płatniczego na rynek;
– wirtualny środek płatniczy, także nazywany pieniądzem, pochodzący z kredytu, czyli z długu (patrz artykuł: „Twój bankier to Harry Potter, cz. 1–3).

Od tego momentu równowaga i stabilność cen i usług na rynku mogła być zapewniona tylko wtedy, gdy cały będący w obiegu pieniądz (i realny, i pusty) miał pokrycie w towarze. Pieniądz przestał być towarem, a stał się jedynie symbolem (znakiem) dowolnego towaru lub usługi o wartości nominalnej wskazanej przez ten symbol. Ten znak pieniężny (banknot) oznacza, że dostarczyłem coś na rynek i mogę w zamian z tego rynku wziąć coś innego o tej samej wartości. Banknot służy do określenia wartości towarów oraz usług wniesionych i pobranych z rynku.

Czy symbol, w tym wypadku miary wartości, może być towarem? Czy symbol (znak) miary długości, czyli metr, jest towarem? Czy symbol (znak) miary masy, czyli kilogram, jest towarem?

Jednostka pieniężna to w całości twór abstrakcyjny. Jego symbolicznego charakteru nie zmienia żadna z trzech funkcji, jakie pełni pieniądz, to jest:
– pośrednika w wymianie dóbr,
– miernika wartości dóbr,
– środka akumulowania (oszczędzania).

Pieniądz nie jest towarem.
Pieniądz jest symbolem nieskonkretyzowanego dobra.
Symbol nie tworzy dobra.

Przyrost bogactwa pochodzącego z odsetek – czyli efekt traktowania pieniądza jako dobra – jest okradaniem pozostałych uczestników obrotu gospodarczego.