Różnica pomiędzy samochodem a pieniądzem jest taka, że pieniądz się nie zużywa, nie starzeje, nie traci na wartości (wyjątkiem jest galopująca inflacja). Gdy zamienisz swoje pieniądze na samochód, to nawet jeśli nie będziesz nim jeździł, po pięciu latach nie będzie wiele wart. Opłata za najem samochodu jest opłatą za jego zużywanie się.

Oto przykład:

Taksówkarz kupił samochód za 100 000 złotych. Przewiduje, że będzie mógł nim przejechać 100 000 km. W takiej sytuacji taksówkarz po przejechaniu (z pasażerem lub bez) każdego kilometra powinien odłożyć do skarbonki 1 zł. Jeżeli to zrobi, po zużyciu się samochodu będzie miał na kupno nowego. Odłożył na odtworzenie środka trwałego. Złotówka w skarbonce to amortyzacja. Klient za kurs musi płacić tyle, aby taksówkarzowi starczyło również na amortyzację.

Spadek wartości samochodu o 1 zł = oszczędności na nowy samochód w wysokości 1 zł.

Umorzenie środka trwałego = amortyzacja środka trwałego.

A czy pieniądz się zużywa? Czy trzeba go amortyzować?

Jeśli taksówkarz roztrwoni oszczędności ze skarbonki, nie będzie miał na nowy samochód. Załóżmy, że pożyczy pieniądze, by go kupić. Klient będzie musiał zatem zapłacić mu za przejazd cenę pokrywającą:

– amortyzację;
– paliwo;
– inne koszty (ZUS, podatki itp.);
– ODSETKI.

W ostateczności te odsetki pośrednio zapłaci klient. Odsetek to pasożyt na organizmie gospodarczym. Pije krew, nic w zamian nie dając.

Uwaga końcowa:
W bankowości występuje pojęcie amortyzacji pieniądza. Jest to jeszcze jeden bankowy przekręt. Amortyzacja w bankowości to zamiana pieniądza pustego za pośrednictwem odsetka na pieniądz realny.