Uważa się, że za sprawą automatycznie działającej niewidzialnej ręki rynku gra podaży z popytem toczy się według określonych zasad, nieuchronnie doprowadzających do ustalenia cen na poziomie niewielkiej opłacalności.

Jeśli na rynek trafia nowy, atrakcyjny produkt, producent ustala ceny na tak wysokim poziomie, aby w całości sprzedać wyprodukowany towar i zarobić na tym jak najwięcej. Wysoki zysk producenta wyzwala konkurencję. Podaż się zwiększa. Ceny zaczynają spadać i spadają aż do czasu, gdy produkcja stanie się nieopłacalna. Część producentów wycofuje się, a cena stabilizuje się na poziomie gwarantującym niewielki zysk. Wielkość produkcji kurczy się do poziomu popytu.

Powyższy mechanizm można schematycznie przedstawić tak:

1. Reklama budzi potrzebę posiadania, czyli popyt.
2. Producent nowinki ustanawia cenę zaporową.
3. Kupują ją tylko zamożni lub zdeterminowani.
4. Następna partia towaru ma już niższą cenę, zwiększa się więc podaż (produkcja), bo konkurencja nie śpi i także zaczyna produkować.
5. Ceny spadają, podaż rośnie aż do granicy opłacalności cen.
6. Popyt jest zaspokojony i następuje stabilizacja: podaż osiąga poziom popytu, a cena gwarantuje producentowi niewielki zysk.

Brzmi nieźle. Tylko czy ten scenariusz jest prawdziwy?

Mógłby być prawdziwy w warunkach realnego kapitalizmu, to znaczy gdyby zachowane były podstawowe warunki:

– pełna konkurencyjność – równomierne rozproszenie kapitału, pełny i bezpłatny dostęp do informacji, jednakowy dostęp do środków produkcji (surowców, robocizny i technologii), jednakowy dostęp do kapitału finansowego i kredytów;
– zakaz spekulacji zarówno surowcami, jak i środkami płatniczymi (walutami, papierami wartościowymi, papierami dłużnymi i pochodnymi etc);
– właściwa polityka finansowa banków centralnych (emitentów pieniądza).

W epoce, w jakiej żyjemy, tj. w erze neokolonializmu i dyktatu spekulantów, nie jest spełniony żaden z tych warunków. Podejście, według którego każdy miałby swobodę działania, mogłoby prowadzić do sukcesu tylko w warunkach izolacji gospodarczej i niezależności finansowej Polski.

W epoce globalizmu i niesprawnych systemów działanie niewidzialnej ręki rynku jest bardzo ograniczone.