Statystyki w Polsce wskazują, że mniej więcej połowa PKB, czyli ok. 1 biliona zł, to zakupy konsumpcyjne dokonywane przez gospodarstwa domowe. Równocześnie możemy obserwować, na podstawie PIT-ów, roczne dochody tychże gospodarstw. Oczywiście pamiętamy, że PIT-y obejmują nie tylko wynagrodzenia za prace, ale także dochody przedsiębiorców oraz dochody z innych źródeł, np. z najmów, giełdy itp. Statystyki dotyczące dochodów są na tyle nieprecyzyjne, iż różne źródła podają kwoty w granicach od 35% do 53% (tj. do 530 miliardów złotych) rocznych wydatków gospodarstw domowych. Jednym słowem, zarabiamy znacznie mniej niż wydajemy. Jak zatem można zrobić zakupy za 1 bilion, zarabiając 530 miliardów zł?

Oczywiście te dochody, owe 530 miliardów, trzeba urealnić o:

– oszczędności (wydawane i odkładane),

– amortyzację (środki pieniężne, pozostałe w dyspozycji przedsiębiorców, nieopodatkowane, zatem nieujawniane w PIT-ach)

– wpływy z tytułu zaciągniętych kredytów konsumpcyjnych i mieszkaniowych

– spłaty rat i odsetek od kredytów.

 

Podsumowując, w dużej mierze dokonujemy zakupów za kredyty, czyli za pieniądz dłużny. Szacuje się, że luka nabywcza, a więc środki pochodzące bezpośrednio lub pośrednio z pieniądza dłużnego to kwota zamykająca się w granicach 200-350 miliardów zł rocznie.

Zatem luka nabywcza to niedobór dochodów. Zarabiamy mniej niż wydajemy. Zadłużamy się.

To może trzeba przestać się zadłużać? Co wtedy się stanie? Będziemy kupować mniej, zatem produkować mniej, zatem zmniejszy się ilość miejsc pracy, zatem zmniejszą się nasze dochody, a GOSPODARKA PADNIE.

Konkluzja: System jest tak skonstruowany, że zmusza nas do zaciągania kredytów. Zatem drogi, zadłużony Czytelniku, zrobiłeś wszystko dla rozwoju gospodarczego kraju. Nie jesteś nieudacznikiem, tylko patriotą.

Ponieważ ten cykl jest poświęcony absurdom, to przedstawiłam Wam jeden z nich.