Przedstawiciele firm organizujących konkurs „Grasz o staż” na spotkaniu ze studentami zachęcali ich do aktywnego udziału w tym programie. Uznali za sukces coraz liczniejsze zgłoszenia studentów chcących odbyć staż w korporacji. O jedno miejsce ubiega się od 25 do 30 osób. Pracodawca wybiera stażystę na podstawie analizy CV i późniejszej rozmowy.

Organizatorzy spotkania instruowali studentów, jak najlepiej zaprezentować się podczas rekrutacji. Dobrze widziana była znajomość języków obcych, działalność w kołach naukowych, samorządach i stowarzyszeniach oraz szerokie zainteresowania pozanaukowe.

Kandydat na stażystę zaczyna walkę o staż. Musi wykosić 25 konkurentów. Zaczyna pracować w kole naukowym, choć brak mu zacięcia naukowego. Działa w samorządzie, choć jest introwertykiem. Pracuje jako wolontariusz kosztem rezygnacji z udziału w życiu kulturalnym. Gra w golfa, którego nienawidzi. I tak dalej. Jest już urobiony. Nie żyje w zgodzie ze sobą.

Ten człowiek weźmie udział w wyścigu szczurów – dla kariery. Stanie się uległy i pozbawiony skrupułów, nawet jeśli wcześniej taki nie był. Będzie najlepszym kandydatem na stażystę. Odda korporacji swój czas, zdolności, swoje życie prywatne i zasady.

Dla kogo to wszystko? Oczywiście nie dla stażysty. W ten sposób korporacja szuka najlepszych pracowników. Wykształconych, zdolnych, oddanych karierze, dyspozycyjnych, bezwzględnych. Tych, którzy najlepiej poradzą sobie z realizacją korporacyjnego celu – wzrostu sprzedaży.

Obudź się, młody, zdolny, studencie. Dojrzyj, jak działa mechanizm zniewolenia. Korporacja przyjmie cię do pracy. Za niewielkie pieniądze. Gdy się sprawdzisz, zwolni wysłużonego, wieloletniego i dobrze zarabiającego pracownika. Pamiętaj, za kilka lat ciebie może spotkać to samo.