Epokę niedostatku charakteryzowała głęboko zakorzeniona w świadomości ludzkiej zasada, że jeśli jednej czegoś przybywa, to innej osobie musi ubywać. Jeśli ja zjem więcej chleba, to komuś może go zabraknąć. Jeśli ja zdobędę pracę, to ktoś musi ją stracić. Jeśli ja zdobędę klienta, to inny przedsiębiorca będzie musiał zamknąć interes.

W epoce obfitości wszystkie te „prawdy” są całkowicie fałszywe. Musimy przyzwyczaić się do myśli, że w epoce informacji (wiedzy) obowiązuje zasada: im więcej dajesz, tym więcej dostajesz. Im więcej dostajesz, tym więcej dajesz. Im więcej kupujesz, tym więcej możesz sprzedać.

Dzielenie się dobrami pomnaża je

Żeby to wytłumaczyć posłużę się przykładami:

  • Napisałeś książkę – dzielisz się swoją wiedzą, wyobraźnią czy doświadczeniem i pomnażasz tę informację. Dociera ona bowiem do wielu ludzi, zaspakajając ich potrzeby intelektualne.
  • Wynalazłeś technologię, której zastosowanie zwiększa wydajność wypieku chleba ze 100 do 1000 bochenków na godzinę. Podzieliłeś się nią i pomnożyłeś dostępność chleba.
  • Jesteś nauczycielem – dzielisz się wiedzą, jak zwiększyć efektywność pracy i pomnażasz wolny czas twego ucznia, który może być poświęcony rodzinie, kulturze, twórczości, zabawie.

Tylko dobra niepomnażalne podlegają ograniczeniu. Nie jest ich w brew pozorom tak dużo – to ziemia i zasoby naturalne takie jak woda, powietrze, złoża surowców.

A teraz zastanów się, co tak naprawdę kupujesz?

  • Żywność, odzież, samochody, sprzęty domowe – w znacznym stopniu wytwarza się je dzięki wiedzy i informacji z dziedziny chemii. Jest ich na świecie wystarczająco dużo. Problem tkwi nie w ilości, lecz w dystrybucji tylko wśród tych, którzy mogą sobie na nie pozwolić.
  • Energia, paliwo – to zasoby częściowo ograniczone.
  • Edukacja, kultura, zdrowie, doradztwo, komunikacja – to czysta forma informacji.

Wróćmy do pierwszej pozycji. Gdy kupujesz produkty przetworzone, coraz mniej płacisz za surowiec i za pracę ludzi, a coraz więcej za informację potrzebną do wytworzenia żywności lub produktu. W epoce informacji musi ubywać pracy w rozumieniu XIX-wiecznego kapitalizmu: ciężkiej, wyczerpującej, ręcznej, mechanicznie wykonywanej pracy ludzkiej. Czy przez to musi ubywać dóbr?

W gospodarkach rozwiniętych 80% miejsc pracy ulokowanych jest w usługach i jest związanych z wytwarzaniem oraz dzieleniem się czystą informacją. Zatem krawiec szyjący na miarę, kosmetyczka, prawnik, artysta, nauczyciel czy lekarz świadczą sobie wzajemnie usługi. Jeśli wszystkie środki, które zarabiają, wydają szybko, pieniądz między nimi może krążyć wielokrotnie, poprawiając ich dobrostan poprzez zwiększanie możliwości korzystania z usług oferowanych przez innych ludzi. Warunkiem takiego stanu rzeczy jest wydawanie pieniędzy, najszybciej jak to możliwe, zamiast chowania do skarpety.

Wyobraź sobie, że większość ludzi pracuje w usługach, a wszystkie dobra materialne są wytwarzane przez roboty i jedynie garstka osób ma pracę przy nadzorowaniu produkcji. Rząd jednak mówi: „nie pracujesz, nie kupujesz” – nie zarabiasz, to nie masz pieniędzy. W efekcie ci, którzy nie mają pracy głodują, chociaż wszystkiego wokół jest w bród. To dramatyczna sytuacja i zupełnie niepotrzebna.
Najważniejszym kryterium powinna być użyteczność dla społeczeństwa, a nie praca za wszelką cenę. Dzięki temu każda gospodyni domowa, każdy student (bez względu na czas studiów, liczbę kierunków, powtarzane lata i wiek), każdy wolontariusz, każdy emeryt lub osoba niepełnosprawna powinna otrzymywać wynagrodzenie wystarczające do godziwego utrzymania.

W ten sposób zlikwidujemy ukryte bezrobocie w formie sztucznie utworzonych miejsc pracy w administracji państwowej, dzięki czemu społeczeństwo uwolnione będzie od zbędnej biurokracji: ubędzie większości zakazów, nakazów, zezwoleń, koncesji i zgód. To pozwoli nam uwolnić się od korupcji, a dzięki likwidacji służb specjalnych, uwalniamy się od szantażu.
Oswobadzamy się od mechanizmów i doktryn epoki niedostatku: od wszelkich PKB, wskaźników długu publicznego i deficytu budżetowego. Jedyną miarą rozwoju gospodarczego i społecznego będzie wskaźnik dobrostanu ludności oparty na danych dotyczących drobnej przestępczości, zdrowia i racjonalnego zarządzania dobrami niepomnażalnymi.