Praca nad sobą jest mozolna, jednak zapewnia niesamowitą satysfakcję. Staram się gdzieś w tym wszystkim znaleźć złoty środek. Na pewno pragnę być szczęśliwy ze sobą i z innymi, dzielić się tym co mogę.

Moja podróż zaczęła się jeszcze zanim na dobre opuściłem rodzinne strony. Droga wyłoniła się jakby sama z moich największych marzeń i sama pokierowała mnie w odpowiednim kierunku. Przyznam ,że dawniej brakowało mi odwagi by wykonać pierwszy krok…ale w końcu ruszyłem na południe…

Zdarzyło się w Peru, że zostałem okradziony z całej kasy i dokumentów. Wyższe siły i splot  wydarzeń spowodowały, że wyszedłem z tych tarapatów obronną ręką. Co więcej, miałem jeszcze okazję pomóc- jako wolontariusz dzieciakom w ekstremalnej sytuacji życiowej. Spędziłem parę miesięcy poznając grupkę młodych chłopców ze slamsów Limy, którzy nie mięli w życiu tyle szczęścia co ja. Zabrakło mi nie tylko pieniędzy i rodzicielskiej odpowiedzialności, ale po prostu miłości i uwagi kogoś, komu na nich by zależało. Często brakowało mi sił, by sprostać zadaniom jakie przede mną były stawiane; a mimo to jestem ogromnie wdzięczny za ten niezwykle cenny czas, który zainspirował mnie jeszcze bardziej, by przeć w obranym kierunku. Przecież posiadam wiele innych umiejętności i zainteresowań, które mogę zaoferować światu.

Jakoś tak się stało, że poznałem amazońskiego Curandero. Curandero  oznacza uzdrowiciel, czy po prostu szaman. To właśnie życie z moim maestro, don Raulem i jego rodziną podsunęło mi do głowy ideę ekologicznego centrum świadomego rozwoju. Pradawne tradycje medycyny naturalnej od tysięcy lat pomagają lokalnej ludności. W odróżnieniu do naszej medycyny, szamanizm nie zajmuje się usuwaniem dolegliwości, a dociera do źródła problemu dużo skuteczniej niż tabletki, czy freudowska psychoanaliza. Proces uzdrawiania odbywa się na dużo głębszym poziomie. Żyjąc w niesprzyjających warunkach dzisiejszej rzeczywistości, wypełnionej po brzegi stresem i innymi szkodliwymi czynnikami, nie jesteśmy świadomi jak bardzo potrzebujemy oczyszczenia i powrotu do równowagi. Zmiany można poszukiwać jedynie w miejscach oddalonych od hałasu konsumpcyjnej codzienności, wśród ludzi którzy potrafią się przed nim ochronić, wśród Indian i ich głębokich relacji z przyrodą. Niewykluczone, że liczące tysiące lat tradycje stanowią remedium na to, czego jesteśmy świadkami, tego co prowadzi do upadku naszej cywilizacji.

Te tradycje pomogły też i mi. Las deszczowy Amazonii to miejsce wyjątkowe, gdzie człowiek nadal może skorzystać z rdzennych wierzeń, codziennie praktykowanych przez potomków Indian. Ci ludzie potrafią nawiązać najbardziej bezpośredni kontakt z otaczającą przyrodą, naturą, naszą planetą, jaki można sobie wyobrazić.

Zawiązałem zatem współpracę, by udostępniać tę niesamowitą magię duchową i medycynę naturalną w służbie potrzebującym spotykanych na swojej drodze wartościowego życia, pełnego szczęścia i harmonii. Projekt wspiera ekonomicznie społeczność regionu Ucayali, znajdującego się w peruwiańskiej Selvie. W raz z innymi osobami, chcemy wspierać  przedsięwzięcia, z których wpływy współdzielone są z lokalną ludnością, w celu ochrony licznych bogactw naturalnych przed destrukcyjną i niekontrolowaną eksploatacją.