NBP nadzoruje nie tylko wymianę zużytych banknotów, ale przede wszystkim odpowiada za ilość pieniądza w obiegu. Reguluje dopływ nowych pieniędzy na rynek oraz wycofuje z rynku ich nadmiar.

Nie robi tego bezpośrednio, ale według zasad neoliberalnej doktryny ekonomicznej – za pośrednictwem banków komercyjnych. Regulacja ta odbywa się za pomocą instrumentu finansowego zwanego stopą procentową.
Często słyszymy w mediach: NBP zdecydowało o podwyższeniu stopy procentowej o 0,25 punktu procentowego, to znaczy na przykład z 4,5 na 4,75 procent.

Co to za stopy i dla kogo?

NBP udziela pożyczek z własnych zasobów lub nowych emisji. Pożyczki przeznaczone są wyłącznie dla banków. Pożyczając z NBP, bank powiększa zasoby realnego pieniądza, zatem powiększa podstawę do mnożenia pieniądza pustego przeznaczonego na kredyty (pamiętaj, bank w Polsce może udzielić kredytów na kwotę 10 razy większą niż jego własne środki oraz zasoby pieniężne zdeponowane przez klientów).
Stopa procentowa określona przez NBP zachęca lub zniechęca banki do brania pożyczek z NBP. Jeśli stopa jest niska (jak obecnie w USA gdzie FED określił stopę procentową na bliską zeru) banki chętnie pożyczają, co skutkuje tym, że:

  • oferta kredytowa dla konsumenta indywidualnego jest szeroka,
  • akcja zachęcania do brania kredytów idzie pełną parą,
  • konsument się zadłuża,
  • pieniądza na rynku przybywa,
  • zakupy wzrastają
  • gospodarka rośnie.

Schemat wygląda tak:

NBP obniża stopy → banki biorą pożyczki z NBP → banki udzielają kredytów → wzrasta konsumpcja → rośnie PKB → spada bezrobocie → poprawiają się nastroje społeczne.

Ale i na odwrót:

Optymizm konsumentów rośnie → wzrasta konsumpcja → wzrasta zapotrzebowanie na kredyty → banki pożyczają z NBP → NBP emituje nowy pieniądz → podwyższa stopę procentową.

To z kolei kształtuje się dalej tak:

Zbyt wysoka stopa → zniechęcenie banków → kredyt bankowy drożeje i jest trudno dostępny → konsumpcja spada → spada PKB → wzrasta bezrobocie → pogarszają się nastroje konsumentów.

Czynnik psychologiczny, jakim są nastroje społeczne, wpływa na stopę procentową, a  co za tym idzie, na ilość emitowanego pieniądza. Z drugiej strony stopa procentowa reguluje dopływ pieniądza i dostępność kredytu, zatem może stymulować nastroje społeczne.

Przykład:

Obecna sytuacja w Eurolandzie powoduje wzrost pesymizmu konsumentów → wzrost oszczędzania i niechęć do brania kredytów → ilość pieniądza na rynku maleje → konsumpcja spada → produkcja spada → PKB spada → rośnie bezrobocie → nastroje jeszcze bardziej się pogarszają.

Reakcja FED w USA: obniżka stóp procentowych → emisja pieniądza → wprowadzenie pieniądza poprzez banki w formie kredytów → spodziewany wzrost konsumpcji → wzrost produkcji → spadek bezrobocia → poprawa nastrojów społecznych.

Emisja pieniądza przez FED w formie nisko oprocentowanego kredytu chwilowo ratuje rynek przed załamaniem, ale pamiętajmy, że kredyt to pusty pieniądz obarczony odsetkami, który pogłębia dług i wywoła kolejną falę bankructw.

Reakcja w Polsce: NBP obserwuje wzrosty bądź spadki cen towarów i usług, tj. wzrost lub spadek inflacji oraz deflacji i poprzez politykę odsetkową reguluje dopływ pieniądza. Strach przed inflacją – obowiązująca doktryna neoliberalna – paraliżuje wszelkie sensowne działania NBP.
Obecna inflacja (wzrost cen towarów i usług) spowodowana jest wzrostem podatków – głównie akcyzy na paliwo oraz spekulacją na złotówce (czynnik zewnętrzny, który nie ma nic wspólnego z polską gospodarką) zaś reakcja NBP jest jednak taka, jakby wzrost cen spowodowany był przez nadmiar pieniądza na rynku.

Emisja 100 tysięcy złotych powoduje wpływ na rynek 1 miliona złotych. Gdy bank pożycza z NBP 100 tysięcy złotych, to następnie wprowadza na rynek 100 tysięcy złotych w formie pożyczek i 900 tysięcy złotych w postaci kredytu (100 tysięcy realnych pieniędzy i 900 tysięcy pustych pieniędzy).