Amsterdamska szkoła ekonomii opiera się na teorii Ludwiga von Misesa, który w 1912 roku wykazał, że pieniądze nie mogą zrodzić się w wyniku państwowego zarządzenia lub jakiegokolwiek rodzaju umowy społecznej, zatwierdzonej przez wszystkich obywateli. W konsekwencji uznał, że tylko złoto i banknoty wymienialne na złoto mogą być uprawnionym pośrednikiem w wymianie towarów i usług.

Dla każdego, kto zapoznał się z mechanizmem działania pieniądza lokalnego i korzyściami płynącymi z jego wprowadzenia na rynek jest jasne, że podstawowe założenie teorii Misesa jest całkowicie błędne.

Złoto nie jest pośrednikiem w wymianie towarów i usług. Stanowi jedynie wydłużenie łańcucha wymiany barterowej, czyli towaru na towar. Zamiast buty na kozę, wymieniamy buty na złoto, złoto na kozę. Siła nabywcza złota podlega takim samym wahaniom jak wartość (siła nabywcza) butów czy kozy.

Wyobraźmy sobie, że zamiast złota wprowadzamy do obiegu kruszec jeszcze mniej dostępny, np. platynę. Jej ilość na rynku byłaby tak ograniczona, że handel za jej pośrednictwem byłby praktycznie niemożliwy.

Pieniądza w obiegu musi być tyle, by transakcje kupna-sprzedaży mogły przebiegać bez zakłóceń. Jawnym symptomem braku pieniądza są zatory płatnicze.

Aby zilustrować charakter i rolę pieniądza, posłużę się przykładem. Załóżmy, że świat jest na początku drogi. Na rynek przyjechało kilka osób, chcących sprzedać nadmiar posiadanych towarów i kupić inne. Pieniądz nie istnieje. Jak powołać go do życia?

Wyobraźmy sobie, że miarą wartości towaru jest 10 jaj. To znaczy 10 jaj = 1 jednostka miary (jm).
A chce sprzedać kozę wartą 10 jm i kupić pług wart 8 jm.
B chce sprzedać 200 jaj, wartych 20 jm i kupić kozę.
C chce sprzedać pług i kupić zboże o tej samej wartości.
I tak dalej.

W tym momencie pojawia się „organizator rynku”. Mówi: będę przyjmował wasze towary i dawał wam zaświadczenia, że w zamian za te zaświadczenia możecie ode mnie dostać dowolny inny towar. Jego rola przypomina rolę hurtownika, prawda? Na jaką łączną wartość wyrażoną w jm nasz organizator rynku wystawi zaświadczenia? Zaświadczenia będą opiewały na wartość przyjętego przez niego towaru. Te zaświadczenia to pieniądz. Ich wartość jest równa wartości przyjętego towaru. Taki pieniądz ma pokrycie w towarze.
Przykład jest bardzo uproszczony. Wszak organizator może nie przyjąć towaru wadliwego lub takiego, na który nie znajdzie nabywcy. To znaczy, że pieniądz (zaświadczenie o dostarczeniu do organizatora towaru o określonej wartości wyrażonej w umownych jednostkach) znajduje pokrycie w pełnowartościowym i znajdującym nabywcę towarze.

Co ma do tego kruszec?

Zacznijmy od tego, skąd wziął się pieniądz: z respektowania umowy uczestników rynku. Umowy, która uznaje zaświadczenia organizatora rynku (najczęściej państwa) za prawny środek płatniczy i sprawia, że pieniądz cieszy się zaufaniem uczestników rynku.
Jeśli emitentem pieniądza jest państwo, to zaufanie do pieniądza państwowego jest zaufaniem do rządzących.