Towarem, jak się uważa w obecnej ekonomii i jak to przedstawia szkoła austriacka? Czy też poręcznym narzędziem służącym wymianie dóbr?

Tak naprawdę pieniądz jest rodzajem zaświadczenia. Wyobraźmy sobie grupę osób, z których każda wytwarza dobra w ilości zaspokajającej nie tylko własne potrzeby, ale tworzące nadwyżkę. Ta nadwyżka może być wymieniona z innymi osobami. Jest to ta rola pieniądza, która służy społecznemu podziałowi pracy.

Społeczny podział pracy polega na specjalizacji – każdy wytwarza to, co umie i lubi robić oraz robi to dla siebie i innych, czyli wytwarzane nadwyżki wymienia na nadwyżki innych.

Posłużę się tu przykładem:
Jan Kowalski prowadzi restaurację. Ugotował pięć obiadów. Rodzina zjadła dwa. Trzy obiady zostały sprzedane. Te trzy obiady to jest nadwyżka wytworzona w ramach jego specjalności. Te obiady nabyli inni uczestnicy rynku (lokalnej społeczności). Restaurator otrzymał od tych trzech osób zaświadczenie (pieniądze), iż dostarczył na rzecz innych uczestników rynku dobra o wartości tych trzech obiadów (np. 3 x 20 zł). Posiadane zaświadczenia uprawniają go do pobrania od innych uczestników rynku dóbr o tej samej wartości. Realizując to uprawnienie, nabył od krawca bluzę za 20 zł, a od szewca – buty za 40 zł. Teraz zaświadczenia (pieniądze) o przekazaniu nadwyżek na rzecz innych osób są w posiadaniu krawca i szewca. Krawiec i szewc mogą skorzystać z prawa do czerpania nadwyżek o określonej wartości od pozostałych uczestników rynku.

Konkludując: jeśli wytwarzamy dobra na rzecz społeczności, to nabieramy praw do pobrania z rynku dóbr o tej samej wartości.

Pieniądz jest zaświadczeniem zawierającym tylko informację o wartości przekazanego dobra. Jeśli ja dostarczyłam to dobro na rynek (sprzedałam), to mam prawo czerpać z tego rynku dobra, które są mi potrzebne (mam prawo kupować). Pieniądz reprezentuje te prawa. Pieniądz jest dowodem sprzedaży (dostawy) i uprawnieniem do otrzymania (zakupu).

Kto wyposaża ludzi (uczestników rynku) w owe zaświadczenia? Czyni to emitent, którym obecnie powinien być Narodowy Bank Polski, reprezentujący wszystkich nabywców.

Gdyby historia zaczynała się dziś, to NBP powinien wyemitować właściwą dla oferty rynkowej ilość pieniądza i rozdzielić te pieniądze na wszystkich uczestników rynku. Byłaby to realizacja prawa do senioratu, o którym pisałam w poprzednich postach.