W literaturze przedmiotu określenie „epoka obfitości” pojawiło się z końcem lat 80. Wówczas bowiem w naukach ekonomicznych i społecznych zauważono, iż postęp technologiczny wywołał dwa zjawiska: umożliwił produkcję żywności w ilości wystarczającej dla wyżywienia całej populacji oraz spowodował gwałtowny rozwój produkcji przemysłowej, tak wydajnej, iż podaż mogła nadążać za popytem. Krótko mówiąc: gdyby popyt, czyli zapotrzebowanie na produkty, rósł, to podaż (produkcja) nadąży za tymi potrzebami.

W efekcie tych zmian, wzbogacona została nie tylko oferta rynkowa, ale także człowiek został uwolniony od ciężkiej pracy. Era „niebieskich kołnierzyków” zmieniła się w erę „białych kołnierzyków”.

Krytycy określania obecnych czasów jako epoki obfitości mówią o istnieniu ogromnych obszarów biedy na świecie. Więc gdzie ta obfitość? Obfitość jest niedostępna dla wielu osób nie z powodu braku dóbr, lecz z powodu braku pośrednika wymiany, czyli pieniądza.

Z jednej strony mamy górę zmarnotrawionych towarów, a z drugiej – armię potrzebujących, którzy chętnie te towary by kupili.

Korporacje produkują towary o krótkiej trwałości (planowe starzenie produktów), by ci, którzy mają na to środki, kupowali coraz więcej. Gdyby korporacje wytwarzały produkty dobre i trwałe, to więcej osób miałoby je w swoim posiadaniu. Dla przykładu:
Drukarka komputerowa lub telefon mogłyby służyć konsumentowi przez wiele lat, a nowa produkcja mogłaby zaspokoić potrzeby niezamożnych. W użyciu byłoby np. zamiast 100 drukarek – 200. Byłoby więcej zadowolonych z ich posiadania i mniej złomu.
Jak do takiego stanu doprowadzić? Trzeba potrzebującym dostarczyć pieniędzy. Produkcja się nie zwiększyła, ekolodzy są zadowoleni, a margines biedy się zmniejszył.

Jest to sytuacja analogiczna do takiego obrazka: Przy stoisku z bananami siedzi umierający z głodu. Za chwilę sprzedawca wyrzuci banany, ponieważ się zepsują, a człowiek obok umrze z głodu.

Czy ten umierający jest darmozjadem? Nie, ponieważ z powodu postępu technologicznego pracy będzie ubywać, o czym wspomniałam na wstępie.