Życie społeczne nie może istnieć bez wzajemnej wymiany towarów i usług. Ta część wymiany, która odbywa się bez pośrednictwa pieniądza, nazywa się „pomoc sąsiedzką”. I wypływa z chęci pomagania innym, która tkwi w każdym z nas.

Obecny system wymiany dóbr zepchnął tę sferę działalności człowieka na margines; zdelegalizował ją poprzez uznanie każdej niewycenionej wymiany za działalność „szarej strefy”. Chęć uczestniczenia w życiu społecznym nazwano „obchodzeniem prawa” w celu uniknięcia płacenia podatków. Szlachetną pomoc sąsiedzką zamieniono na dobroczynność. Dobroczynność sformalizowaną, zbiurokratyzowaną i… upokarzającą.

Pamiętaj – każda twoja czynność, taka jak wyprowadzenie pieska sąsiadki, zrobienie herbaty chorej koleżance, wymiana cudzej uszczelki, podwiezienie kogoś do pracy, powoduje, że przechodzisz do szarej strefy. Niepłacenie podatków to podobno grzech, więc unikaj udzielania wszelkiej nieopodatkowanej pomocy.

Ale nawet jeśli wszyscy będziemy regularnie płacili podatki i tak wciągnie nas szara strefa. Powodem jest PKB – „złoty cielec” współczesności, wokół którego tańczą elity ekonomiczne świata. Jeśli wszystko można wycenić, to znaczy, że wszystko jest na sprzedaż. Jak najbardziej aktualna jest więc opowiastka o pogorzelcu i poniższy pomysł na poprawę PKB, który chętnie podrzucimy premierowi:

Jak poprawić PKB?

1. Parlament uchwala ustawę zobowiązującą pracującego męża do wypłacania wynagrodzenia niepracującej zawodowo żonie. Skutek: wzrost PKB i spadek bezrobocia.

2. Mąż jako pracodawca i żona jako pracownik odprowadzają podatki i składki do ZUS-u. Skutek: poprawa budżetu państwa i wzrost płynności ZUS-u.

3. Małżeństwo bierze kredyt, ponieważ wzrasta ich zdolność kredytowa (oboje pracują). Skutek: konsumpcja i produkcja rosną.

4. Umęczony podatkami, ZUS-em i ratami mąż przeprowadza rodzinę do lepszego świata za pomocą pistoletu. Skutek: spada wskaźnik bezrobocia – pojawiły się 2 nowe miejsca pracy.

Sytuacja ekonomiczna Polski wyraźnie się poprawiła: mamy wzrost PKB, wzrost wpływów budżetowych, spadek długu publicznego, wzrost produkcji i konsumpcji, spadek bezrobocia. Wskaźniki grają.

Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?