Zycie społeczne nie może istnieć bez wzajemnej wymiany dóbr i usług. Ta część wzajemnej wymiany, w której nie uczestniczy pieniądz nazywa się „pomocą sąsiedzką” i wypływa z chęci pomagania innym, które tkwi w każdym człowieku.
Obecny system wymiany dóbr zepchnął tę sferę działalności człowieka na margines. Zdelegalizował ją poprzez uznanie każdej nieskwantyfikowanej (niewycenionej) wymiany za działalność „szarej strefy”.
Chęć uczestniczenia w życiu społecznym nazwał „obchodzeniem prawa w celu uniknięcia płacenia podatków”.
Szlachetną pomoc sąsiedzką zamienił na dobroczynność – dobroczynność sformalizowaną, zbiurokratyzowaną i upokarzającą.

Pamiętaj, każda Twoja czynność w rodzaju:
–      Wyprowadzenia pieska sąsiadki
–      Zrobienia herbaty choremu sąsiadowi
–      Naprawienie cudzej uszczelki
–      Podwiezienie kogoś do pracy

Plasuje Cię w szarej strefie.
Niepłacenie podatków kościół uznał za grzech.
Unikaj udzielania wszelkiej pomocy.

Najciekawszy jest jednak powód dla którego wszyscy jesteśmy „szarą strefą”. To nie podatki (choć to także ma znaczenie), ale PKB. PKB „złoty cielec współczesności” wokół którego tańczą wszystkie elity świata. Jeśli wszystko można wycenić tzn. że wszystko jest na sprzedaż i aktualna jest moje opowiastka o pogorzelcu. Aktualny jest także mój pomysł na poprawę PKB skierowany do premiera (patrz ebook „Zanim wyjdziemy na ulicę”)