Język, jakim przekazuje się informacje o gospodarce, jest często tak niezrozumiały, że trzeba go tłumaczyć „z polskiego na nasze”. Pisałam już o kilku istotnych pojęciach, takich jak rynki finansowe czy zaufanie do nich. Teraz rozszyfrujemy inne zagadnienie: inwestowanie w ubogich.

Współtwórca brazylijskiego cudu gospodarczego, który przypisuje się prezydentowi Luli da Silvie – Polak z pochodzenia, Ladislau Dowbor – w wywiadzie przeprowadzonym przez Piotra Pacewicza powiedział, że jednym ze źródeł cudu było przekonanie, że opłaca się inwestować w „biednych”. Ten zwrot oznacza dostarczenie biednym środków na konsumpcję. Jakich środków? Pieniędzy i ich równoważników w formie lokalnych pieniędzy.

Mówiąc po prostu – dążąc do poprawy sytuacji gospodarczej w Brazylii zwiększono ilość pieniądza w obiegu i jego równoważników. Dolano oleju, czyli posmarowano mechanizm gospodarczy nazywany krążeniem towarów i usług. Ten nowo wyemitowany pieniądz napędził gospodarkę, ale także poprawił poczucie dobrostanu obywateli. Część z tych pieniędzy „biedni” zainwestowali – powstały nowe miniprzedsiębiorstwa i nowe zakłady usługowe. Pojawiły się nowe miejsca pracy.

Znowu potwierdziła się zasada, że w epoce obfitości dóbr dodatkowy pieniądz nie rodzi inflacji, a prawo popytu i podaży działa w bardzo ograniczonym zakresie.