Bowiem kredyt to udostępnianie pieniędzy nieistniejących. Bank udziela kredytu, pobiera z tego tytułu różne opłaty oraz odsetki, ale nie udostępnia w ten sposób prawdziwych pieniędzy. To, co naprawdę udostępnia, w literaturze nazywa się pieniądzem z niczego (ex nihilo), pieniądzem kreowanym przez bank, pieniądzem wirtualnym. Ja ten pieniądz nazywać będę pustym.

Gdy bank udziela ci kredytu, np. na mieszkanie, to w twoim imieniu zasila konto bankowe dewelopera (dla uproszczenia zakładam, że deweloper ma konto w banku, który udziela ci kredytu.) Jak zasila? Dokonuje zapisu i nic więcej.

Czy można, jak bank, przekazać komuś coś, co nie istnieje i jeszcze na tym zarobić? Można. Oto przykład:

Posiadam na pięknej hiszpańskiej wyspie Lanzarote pięć jednoosobowych domków. Lanzarote leży w archipelagu Wysp Kanaryjskich i ma cudowny klimat: bezdeszczowy, ciepły i łagodny. (To bank i jego kapitał). Żyję z wynajmowania tych domków wczasowiczom, jestem jednak wygodna i podpisuję tylko umowy całoroczne. (To pożyczka pod kapitał banku).

Obok mnie inni zbudowali takie same domki – w sumie pięć. Przyjeżdżają do nich dość rzadko, bo rzadko mają czas. Pewnego dnia zwrócili się do mnie z prośbą o administrowanie ich domkami za niewielką opłatą. Zgodziłam się. (To opłata za prowadzenie konta).

Ponieważ ich domki często stały puste, po pewnym czasie zaproponowałam właścicielom, że zajmę się ich wynajmem. Umowa stanęła. Warunki były takie: ja wynajmuję ich domki, dbam o nie oraz płacę każdemu z właścicieli co rok określoną kwotę – oni w zamian muszą wcześniej powiadamiać mnie o chęci przyjazdu na Lanzarote. (To odsetki od depozytów i lokat).

Znalazłam 5 chętnych wczasowiczów i podpisałam z nimi, tak jak wcześniej z moimi, całoroczną umowę najmu. Niczym nie ryzykowałam, wiedziałam bowiem, że wczasowicze mają tylko miesiąc urlopu, więc co prawda mają do dyspozycji domek na cały rok, ale przebywać w nim będą nie dłużej niż właśnie miesiąc. Szansa, że terminy będą kolidować z przyjazdem właścicieli, była żadna. I rzeczywiście: wszystkie domki i moje, i nie moje były zamieszkane średnio 1 miesiąc w roku. (To pożyczka udzielona pod depozyty i kapitał banku).

Ponieważ domki są jednakowe, przyjeżdżającym jest wszystko jedno, w którym mieszkają. A ponieważ użytkowane są tylko 1 miesiąc w roku, pomyślałam, że każdy z domków mogę bez ryzyka dodatkowo wynająć 9 kolejnym osobom, a i tak na każdym zostanie jeszcze dwa miesiące luzu. Oczywiście umowy będą całoroczne – w końcu jestem wygodna! Znalazłam chętnych wczasowiczów i podpisałam z nimi umowy. Wynajęłam im już wynajęte domki i zrobiłam to bez żadnego ryzyka. Mam w dyspozycji 10 domków, a dochód z najmu od 100 osób. Co im wynajęłam? Wynajęłam nieistniejące domki o numerach od 11 – 100. (To jest właśnie kredyt bankowy).

Istniejące domki to po połowie: środki własne banku i depozyty. Najem istniejących domków to pożyczka. Najem domków nieistniejących to kredyt. (Od nich pobierane są odsetki i procenty).

Co by się stało, gdyby nagle przyjechało więcej niż 10 osób?

Mam na to dwa sposoby. Jeden to ratunkowa umowa z sąsiadem, który robi to samo, co ja. Drugi to zawarcie umowy ubezpieczeniowej: jak przyjedzie więcej wczasowiczów – ubezpieczyciel wynajmie im domek na własny koszt.

Co by się stało, gdyby na Lanzarote przyjechali wszyscy najemcy? A co by się stało, gdyby do banku przyszli wszyscy, którzy mają tam konta i zażądali wypłaty? (Najazd na bank)

Krajowy Nadzór Bankowy. Co robi Krajowy Nadzór Bankowy? Czuwa:

aby ten, kto ma dziesięć domków w dyspozycji, podpisał z najemcami nie więcej niż 100 umów całorocznych (to limit bankowej rezerwy frakcyjnej),
aby wszystkie dziesięć domków nadawało się do wynajęcia. Jeśli w trzech zapadł się dach, a w jednym mieszkają szczury, to znaczy, że dysponuje kapitałem nie 10 domków tylko 6 (to przeszacowanie kapitału).
Czy widziałeś amerykański film „Zbyt wielcy, by upaść”? Film mówi o kryzysie z 2008 roku i upadku banku Lehman Brothers. Oto historia:

  1. Rynek ubezpieczeniowy USA został zmonopolizowany.
  2. Banki amerykańskie są ubezpieczone u monopolisty.
  3. Bank Lehman Brothers traci płynność (jego aktywa są przeszacowane – w księgach wykazywał, że ma 100 domków na Lanzarote, a miał cztery) i ogłasza upadłość.
  4. Klienci banku Lehman Brothers otrzymują swoje depozyty od ubezpieczyciela.
  5. Ubezpieczyciel trzyma środki w bankach.
  6. Pozostałe banki także są w stanie upadłości.
  7. Rząd USA staje przed dylematem: jeśli reszta banków upadnie to ubezpieczyciel będzie musiał wypłacić odszkodowanie. Ponieważ środki trzyma w upadających bankach oraz w papierach wartościowych (obligacjach rządowych), których nikt nie chce kupić, nie będzie miał pieniędzy na wypłatę. Zatem, jeśli reszta banków upadnie, ubezpieczyciel nie wypłaci ani centa – pieniądz zniknie z rynku.
  8. Rząd USA poddał się i wywarł nacisk na FED – dodrukował dolary i zasilił banki. Moloch ubezpieczeniowy był za duży, by zbankrutować.

Udzielanie kredytów nie polega na kreowaniu (tworzeniu) nowego prawdziwego pieniądza tylko na „przechowywaniu” pieniądza nieistniejącego. Bank ma 100 złotych realnych oraz 900 złotych istniejących jako zapis na kontach klientów. Dopóki w obrocie (w kieszeniach) jest 100 złotych a pozostałe 900 złotych jest jedynie w świadomości ich posiadaczy – wszystko biegnie bez zakłóceń. Więc o co ta cała awantura?

O odsetki od pustych pieniędzy. O zalegalizowane prawem bankowym złodziejstwo. Wszak ja, po wykryciu moich 90 dodatkowych umów na Lanzarote, poszłabym do więzienia za oszustwo.