Dylemat małpy: puścić banana czy nie?

Światowa finansjera znalazła się obecnie w sytuacji tej małpy. Bez żadnego trudu wrzuciła do słoja niewielkie początkowo ziarenko środków płatniczych (głównie obligacji, a także weksli, opcji itp.) Umiejętnie je odżywiała spekulacją i odsetkami. Ziarenko zakiełkowało, a pędy tak się rozrosły, że nie chcą teraz przejść przez wąskie gardło otworu słoja. Jak je wyjąć? Co zrobić?

Wariant 1: wsunąć łapę, chwycić zawartość i trzymać tak długo, aż zawartość się rozpuści. Wyjąć pustą łapę (hiperinflacja).

Wariant 2: zamrozić zawartość, aż skurczy się tak bardzo, że będzie można swobodnie ją wyjąć (umorzenie długów).

Wariant 3: rozbić pojemnik – zawartość także ulegnie zniszczeniu. Ale będzie można wszystko rozpocząć od nowa (wojna).

Każde z tych rozwiązań ma jakieś wady. Nie chcemy dopuścić ani do hiperinflacji, ani tym bardziej do wojny. Umorzenie długów, nawet jeżeli uda się do niego doprowadzić, jest też tylko rozwiązaniem połowicznym. Bo jeżeli nie zmienimy nic w systemie finansowym, światowa finansjera zacznie zarabiać na nas w ten sam sposób od nowa i wkrótce znajdziemy się w tym samym punkcie.

Rozpisano konkurs na wariant 4. Jak dotąd nikt się nie zgłosił. Małpa wciąż siedzi nad słojem i zastanawia się, jak się dobrać do banana. Sytuacja jest tym gorsza, że jeśli nawet małpa nie znajdzie rozwiązania lub poskromi swoje łakomstwo i zostawi banan w słoju, jego zawartość zgnije. Ten mechanizm, który zapoczątkowała wrzucając owoc do naczynia, teraz sam już się napędza. Aby przerwać ten proces, małpa musiałaby wyjąć łapę ze słoja i przewrócić go do góry nogami, tak by banan sam wypadł.

Czy jesteśmy gotowi na wywrócenie do góry nogami całego naszego finansowego świata, stojącego na odsetkach i rosnącym zadłużeniu?